Młodzi pragną ideałów. Ich odzwierciedleniem są święci patronowie, jakich wybierają do bierzmowania. Do naśladowania św. Józefa zachęcał ich bp Stanisław Salaterski w Tarnowie.
W uroczystość św. Józefa 19 marca sakrament bierzmowania przez posługę bp. Salaterskiego przyjęła młodzież z trzech tarnowskich parafii - Świętej Rodziny, Miłosierdzia Bożego i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. W sumie 254 osoby. Uroczystości odbyły się w dwóch kościołach - "u misjonarzy" i "w Miłosierdziu". Zdjęcia zamieściliśmy tutaj:
Młodzież pragnie i szuka ideałów. Jakich? Ich odzwierciedleniem są patronowie, których wybierają sobie do bierzmowania. Nierzadko są to naprawdę bardzo przemyślane wybory, a ich uzasadnienia pokazują, do których świętych im jest najbliżej. Wielu chłopaków wybrało na patrona niemal swojego równolatka św. Carla Acutisa, i to nie dziwi. Byli i tacy, którzy wnikliwie badali życiorysy, szukając ideału dla siebie.
Liliana z parafii Miłosierdzia Bożego w Tarnowie zdecydowała się na św. Katarzynę Aleksandryjską. - Uważam, że jest bardzo inspirującą świętą, bo potrafiła przekonać wiele osób do swojej wiary, umiejętnie bronić słusznych dla siebie spraw - motywuje swój wybór dziewczyna.
Kolejna grupa bierzmowanych "w Miłosierdziu" w Tarnowie.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Janek z tej samej parafii znalazł dla siebie patrona w osobie św. Damiana De Veustera. - Czyny, jakich dokonywał, a konkretnie opieka nad osobami trędowatymi na wyspie Molokaʻi na Hawajach wzbudziła we mnie duży respekt i podziw. Mieszkał z nimi, opiekował się nimi. Jego historia bardzo mnie poruszyła. Czytając o jego życiu, dowiedziałem się wiele nowych rzeczy o Kościele, ale też o sobie. Odkryłem pewne podobieństwo do Damiana de Veustera. Sam nie potrafię przejść obojętnie obok osoby potrzebującej. Mam takie wewnętrzne uczucie, że kiedy widzę kogoś w potrzebie, to mu pomagam - mówi Janek.
Takie sytuacje zdarzyły mu się wiele razy. Najczęściej w szkole, i nie są to jakieś wielkie czyny, zwyczajna życzliwość. Pamięta, jak kiedyś na korytarzu jeden z chłopaków się wywrócił, a kartki, które niósł w rękach, posypały się po podłodze. Wszyscy stali i nikt mu nie pomógł, a Janek mu je pozbierał. I uważa, że nie trzeba wiele, by świadczyć o swoim człowieczeństwie i wierze.
Na te pozornie drobne, ale zgodne z naszymi wartościami gesty zwrócił uwagę także bp Salaterski w kazaniu, które wygłosił do bierzmowanej młodzieży. Przywołał przykład niani, która opiekowała się Carlem Acutisem, kiedy był mały. Pani Beata, jak wiele polskich kobiet w latach 90. XX w., wyemigrowała za granicę za pracą i znalazła ją w domu państwa Acutisów. To ona pokazała małemu Carlowi obrazek z Matką Boża Częstochowską, nauczyła go pierwszych modlitw, prowadziła do kościołów.
- Carlo na tym fundamencie tak rozpalił się miłością do Pana Boga, do Eucharystii, że sam nazwał ją autostradą do nieba, a dzisiaj jako święty jest wzorem dla młodych ludzi. 15 lat wystarczyło, by dojść do szczęśliwości zbawionych w niebie, a wszystko zaczęło się od zwykłego świadectwa bycia sobą, bycia polską kobietą, pamiętającą o Matce Bożej Częstochowskiej i dzielącą się tym darem z innymi. Ileż takich okazji my mamy w swoim życiu jako dorośli i jako młodzi także - mówi biskup, wskazując, że nawet znak krzyża, kiedy przechodzimy obok kościoła, uszanowanie starszej osoby czy kapłana może dać niejednemu do myślenia i być początkiem czyjegoś nawrócenia.
- Duch Święty będzie w takich zachowaniach nas wspierał, a dobro zapoczątkowane tymi drobnymi gestami i postawami może być wielkie i stać się naszą przepustką do nieba, bo kto jednego nawrócił, niebo ma niemal pewne - tłumaczył biskup.
Bierzmowani z parafii Świętej Rodziny w Tarnowie.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
- Mówi się niejeden raz o młodych przygotowujących się do bierzmowania, że są tymi, którzy budzą pobożność u swoich rodziców, bo zdarza się, iż jako jedyni z domu, żeby być dopuszczonym do bierzmowania, przez pewien czas chodzą na niedzielne Msze św. Rodzice, towarzysząc im w tym, wracają do tej zaniedbywanej przez lata praktyki i cała rodzina zaczyna żyć Panem Bogiem, tak jak chciałoby się, żeby było zawsze - zauważył bp Stanisław.
Przywołując wzór patrona uroczystości - św. Józefa - zwrócił uwagę na ciszę, której potrzebujemy w życiu jak tlenu, by rozmawiać z Bogiem, poznać Jego wolę wobec nas, dostrzegać piękno otaczającego nas świata i widzieć drugiego człowieka. Zachęcał do odwagi i wierności rozeznanemu powołaniu, jaką miał św. Józef. Tłumaczył, jak ważne są wspólnota i odpowiedzialność, nasza obecność w parafiach nie jako widz, komentator, kibic, ale ten, który tworzy jej rzeczywistość, angażując się w różnorakie grupy w niej działające.
Zobacz także filmowe skróty z tych uroczystości:
Bierzmowanie w kościele Świętej Rodziny w Tarnowie 2026