"Prawo do życia mają wszyscy" - przypomniał biskup tarnowski Andrzej Jeż, bo ta oczywistość nie dla wszystkich jest oczywista.
Diecezjalne obchody Dnia Świętości Życia, który ma budzić w sumieniach, w rodzinach, w społeczeństwie wrażliwość na sens i wartość ludzkiego życia w każdym momencie i w każdej kondycji, odbyły się w uroczystość Zwiastowania Pańskiego w Kościele Świętej Rodziny w Tarnowie. To tu, podobnie jak w innych kościołach diecezji tarnowskiej, wielu wiernych podjęło Duchową Adopcję Dziecka Poczętego, czyli deklarację codziennej, 9-miesięcznej modlitwy w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Mszy św. przewodniczył bp Jeż.
Zobaczcie fragmenty z tej uroczystości:
Dzień Świętości Życia w Kościele Świętej Rodziny w Tarnowie
- Życie ludzkie znajduje się pod szczególną ochroną Boga. Każdy bowiem człowiek - ubogi i bogaty, chory i cierpiący, pogardzany i wysoko postawiony, narodzony i nienarodzony, nieuleczalnie chory i tryskający zdrowiem - nosi w sobie Boże tchnienie, każdy jest obrazem Boga. To jest najgłębsza racja nienaruszalności, godności życia ludzkiego. Tam, gdzie człowiek nie jest postrzegany jako ktoś chroniony przez Boga i posiadający nienaruszalną godność, tam zaczynają się rozważania, czy nie należy patrzeć na człowieka tylko z punktu widzenia jego użyteczności, a wówczas pojawia się barbarzyństwo, które depcze godność ludzką, niszczy życie ludzkie i sprawia, że człowiek jest pozbawiony swojej niezwykłej godności Bożego dziecka, godności bycia człowiekiem - mówił biskup tarnowski.
Przypomniał, że prawo do życia mają wszyscy. - To takie oczywiste, a jednak dla wielu ludzi staje się coraz mniej oczywiste - dodał biskup, zauważając, że zwolennicy aborcji unikają odpowiedzi na poste pytanie, od kiedy dla nich nienarodzone dziecko staje się człowiekiem, i dają w tym względzie pokrętne, irracjonalne odpowiedzi, uzależniając fakt bycia człowiekiem chociażby od tego, czy ktoś tego dziecka chce, czy też nie. Przypomniał za św. Janem Pawłem II, że nie ma takiej instytucji, instancji czy parlamentu, który miałby prawo decydować o tym, komu wolno żyć.
Biskup wyraził wdzięczność wobec wszystkich diecezjan, którzy podejmują modlitwę za dzieci nienarodzone, bo tam, gdzie po ludzku trudno dotrzeć nawet z bardzo logiczną argumentacją, należy wprowadzać Boże działanie poprzez dar naszej modlitwy. Dziękował nie tylko za to świadectwo, ale także różnorodną troskę, którą otaczamy dzieci jeszcze nienarodzone, ich rodziców, bliskich, osoby z niepełnosprawnościami, starsze, chore, za działania promujące życie ludzkie, piękno życia w małżeństwie, w rodzinie oraz piękno macierzyństwa. Przypomniał, jak troska o życie przekłada się w Kościele na działania mające chronić życie i go wspierać, a świadczą o tym m.in. okna życia czy ponad 70 domów samotnych matek prowadzonych przez Kościół w Polsce. W samym tylko Tarnowie Dom Samotnej Matki uratował 600 dzieci, nie wspominając już o opiece, jaką w nim otoczone są ich matki. Ponadto to również ośrodki opieki nad dziećmi z niepełnosprawnością, fundacje i stowarzyszenia, pomoc materialna i duchowe wsparcie.
Posłuchaj sporego fragmentu tego kazania biskupa tarnowskiego:
Bp Andrzej Jeż: Prawo do życia mają wszyscy
W Kościele Świętej Rodziny w Tarnowie deklarację Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego złożyło kilkadziesiąt osób. Zdecydowana większość z nich nie pierwszy raz. Modlitwę tę podejmują co roku od prawie 30 już lat małżonkowie Elżbieta i Andrzej z Tarnowa. Dlaczego? - Bo życia trzeba bronić zawsze. Tak, jak możemy, chcemy działać, modlić się i świadczyć. Sami niejednokrotnie przekonaliśmy się osobiście o mocy i potędze modlitwy, jak choćby wtedy, kiedy nasz wnuk poważnie zachorował. Teraz nasze córki, zięciowie, siedmioro wnucząt - wszyscy są w duchowej adopcji. Nawet ośmioletni wnuczek, który jest po I Komunii św., pięknie się modli za dzieci poczęte - mówią małżonkowie.
W Kościele Świętej Rodziny w Tarnowie deklarację Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego złożyło kilkadziesiąt osób. Zdecydowana większość z nich nie pierwszy raz.
Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Starają się służyć życiu nie tylko modlitwą, ale także wsparciem okazywanym domom dziecka, młodym mamom w domu samotnej matki, jak też swoim świadectwem. Pani Elżbiecie zdarzyło się wiele razy bronić życia w aptece, w której pracowała. - Przychodziły kobiety, które chciały zażyć tabletkę "dzień po". Nie mieliśmy ich w naszej aptece, mimo że straszono nas odebraniem koncesji czy zamknięciem punktu, a my wiedzieliśmy, że nie musimy tego mieć u siebie, wystarczy mieć zasady i odważnie ich bronić. Nierzadko też po takiej rozmowie, nazwaniu rzeczy po imieniu stanięcie w prawdzie powodowało otrzeźwienie, a później te mamy mi dziękowały za to - wspomina pani Elżbieta.
Sami od początku małżeństwa, którym są od 37 lat, formują się w Domowym Kościele. Uważają, że determinacja i wiara w siłę modlitwy są dzisiaj bardzo ważne. - A co możemy innego zrobić przy tych krzyczących kobietach, które wołają to, co wołają, ale to zło woła, bo ono jest głośne, ale to cicha modlitwa robi swoje. To Pan Bóg rządzi światem i Jego trzeba wpuścić w to wszystko. Chcielibyśmy własnymi siłami świat ustawiać, a to inaczej trzeba - wystarczy otworzyć się na Bożą moc, Jego łaskę, wtedy wszystko jest prostsze. Bo życie generalnie jest proste, tylko trzeba ufać i wierzyć, że we wszystkim Pan Bóg ma swój plan - przekonują Elżbieta i Andrzej.