Zanim stanął kościół mieszkańcy Podlesia gromadzili się w kaplicy u sióstr zakonnych. Była ciasna, mała, ale była. – Idea była taka, że siostry otwierały ją szczególnie dla tych, którzy nie mogli dotrzeć do kościoła parafialnego. Ale z czasem ludzi przybywało, wypełniali kaplicę, tłoczyli się przed nią. Razem z kolegami byliśmy tam ministrantami. Czuliśmy się wszyscy Podlesianami – wspomina Andrzej Kuta. Miejscowym czuł się także Tomasz Felczyński. – Przyjechałem tu z żoną 40 lat temu i chodziliśmy do sióstr.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








