Mało kto zdaje sobie sprawę, że witraże w Mędrzechowie to arcydzieła szklarskiej sztuki z zakładu Żeleński. Jeszcze mniej osób wie, jak wiele wysiłku kosztowało to, by ocalić je dla przyszłych pokoleń.
Historia mędrzechowskich witraży jest prawie tak stara jak sama parafia. Kościół wzniesiono w ekspresowym tempie w roku 1917, w trakcie I wojny światowej, lokalna społeczność wybudowała go dosłownie w ciągu jednego roku, dobudowując do istniejącej kaplicy dworskiej z 1844 roku. Niemal równocześnie z poświęceniem murów, prawdopodobnie około roku 1918, świątynię ozdobiły kolorowe okna zamówione w renomowanym krakowskim zakładzie Stefana Gabriela Żeleńskiego.
Ich twórcą był Stefan Matejko, późniejszy profesor, a wówczas zdolny projektant pracujący u Żeleńskich do 1914 roku. Choć witraże w Mędrzechowie nie powstały z indywidualnych, dedykowanych projektów mistrza, lecz z adaptowanych wzorów gotowych, zachowują – jak zauważają znawcy – „wysoką kulturę artystyczną i techniczną": bogactwo ornamentyki malarskiej, geometrycznej i roślinnej, delikatność konturów wypalanych w wysokiej temperaturze, głębię barwionego szkła łączonego ołowianymi szprosami.
Witraż św. Cecylii.
Grzegorz Brożek /Foto Gość
W nawach bocznych kościoła można podziwiać kolejno: Matkę Bożą Różańcową ze świętym Dominikiem, świętego Michała Archanioła, świętego Stanisława wskrzeszającego Piotrowina, Modlitwę w Ogrojcu, Matkę Boską Ostrobramską oraz świętą Zofię. Na dawnym chórze muzycznym – niegdyś kaplicy dworskiej – króluje największa kompozycja: Matka Boska Niepokalanie Poczęta, a za nią, od lat zasłonięty drewnianą bryłą nowych organów, kryje się jeden z najpiękniejszych witraży całego zespołu – wizerunek świętej Cecylii.
Do II wojny światowej witraże były jedynym zewnętrznym przeszkleniem kościoła – chroniły wnętrze przed wiatrem i deszczem. Działania wojenne uszkodziły je częściowo; reszty dokonał czas i nie zawsze przemyślane remonty, gdy przy murowaniu nowych okien osłonowych zwężono „światło" otworów, zasłaniając fragmenty szklanych kompozycji.
Kiedy ks. Tomasz Jamróz, poprzedni proboszcz, zaczął bliżej przyglądać się stanowi zachowania mędrzechowskich witraży, obraz był niepokojący. Specjalistyczna ekspertyza Ryszarda Łobody z Pracowni Witraży i Szkła w Krakowie wykazała liczne wygięcia płaszczyzn szkła, spowodowane ciężarem własnym tafli, pękaniem lutowanych połączeń ołowianych i osłabieniem punktów montażowych. Przez dziesięciolecia, kiedy witraże pełniły rolę zewnętrznego zabezpieczenia, wilgoć zbierająca się tuż przy szkle niszczyła warstwy malarskie – kontur, patynę, srebrne podmalówki. Ubytki były miejscami dotkliwe. Zakres niezbędnych prac był poważny.
Przełomem okazało się dofinansowanie z rządowego programu Polski Ład. Umowę podpisał poprzednik ks. Siemka, ks. Tomasz Jamróz, który objął parafię po ks. Saładydze, zmarłym w 2021 roku. Finalizacja przypadła na czas proboszczowania ks. Siemka. Efekt przeszedł oczekiwania – kiedy prace odebrała konserwator, była zachwycona.
Współczesna renowacja to jednak nie tylko estetyka, ale i dbałość o komfort wiernych. Nowe witraże zostały osadzone w nowoczesnych, trzyszybowych oknach, co radykalnie zmieniło warunki panujące wewnątrz. – Wcześniej w zimie było najwyżej 6–7°C. Dziś, dzięki szczelnym przeszkleniom udaje się utrzymać komfortowe 14°C – mówi pan Janusz, kościelny z Mędrzechowa.
W parafii historia zatacza koło. Tak jak 100 lat temu ludzie w tydzień złożyli się na utrzymanie księdza, tak dziś w kilka miesięcy dzięki ich życzliwości i ofiarności udało się przeprowadzić szereg innych prac: od nagłośnienia zewnętrznego, przez nowoczesny system wyświetlania pieśni, aż po remonty na cmentarzu i plebanii. – Tu naprawdę są bardzo ludzie życzliwi, oddani i z wielkim sercem – tłumaczy proboszcz Siemek. Parafianie udowadniają, że wspólnota to nie tylko budynek, ale przede wszystkim ludzie, którzy potrafią się zjednoczyć wokół celu. Ks. Piotr podkreśla niezwykłą życzliwość i ofiarność swoich parafian. Dzięki tej postawie, dziedzictwo przodków – od fundamentów wzniesionych w rok, po witraże Matejki – nie tylko trwa, ale lśni nowym, jasnym blaskiem dla kolejnych pokoleń. Kościół w Mędrzechowie wpisany jest do rejestru zabytków pod numerem A-1409/M. Jego witraże – jeden z niewielu w Polsce kompletnych zespołów Żeleńskiego z projektami Stefana Matejki – są dziedzictwem nie tylko lokalnym, ale ogólnopolskim. Ks. Siemek wie o tym doskonale. Ale bardziej niż o zabytkach mówi o ludziach. Bo kościół, choćby najpiękniejszy, bez wspólnoty, która go kocha – jest tylko kamieniem i szkłem.