Pamiętaj, każdy dzień niesie ze sobą nową nadzieję.
Pewnego lipcowego popołudnia, spacerując po mieście, zauważyłam ceglany dom otoczony kolorowymi kwiatami. Choć był nieco zaniedbany, bardzo mi się spodobał, więc stwierdziłam, że uwiecznię go na zdjęciu. Byłam dumna z tej fotografii. Idąc dalej, wciąż wpatrywałam się w ekran telefonu. Gdy przyjrzałam się dokładniej sfotografowanemu budynkowi, w oknie zauważyłam jakiś cień. Mimo że było to zdjęcie, im dłużej na nie patrzyłam, cień wydawał się wyraźniejszy. Zdziwiłam się i przez chwilę myślałam, że może mi się zdaje. Postanowiłam, że zawrócę i zobaczę, czy w budynku nikogo nie ma.
Gdy na horyzoncie zobaczyłam ów dom, zauważyłam staruszkę, która z trudem z niego wychodzi. Pomyślałam, że zrobię dobry uczynek i pomogę starszej pani.
- Dzień dobry, może pomóc? – zaoferowałam, a kobieta momentalnie się uśmiechnęła i kiwnęła głową.
Złapałam ją pod ramię i pomogłam zejść po schodkach. Wtedy zauważyłam, że kobieta nie była staruszką. Zgarbiona sylwetka to wynik choroby. Usiadłyśmy na ławce, która stała przed domem. Kobieta zaczęła opowiadać o swojej młodości. Widać, że była bardzo samotna i raczej nie miała z kim porozmawiać, więc postanowiłam zostać i wysłuchać jej opowieści. Mówiła o dzieciństwie, ciężkiej pracy na roli.
- Pewnego dnia małe sarny wyszły z lasu i przebiegły przez nasze pole – opowiadała z uśmiechem.
Gdy kontynuowała swą historię, spojrzałam w niebo. Zachodzące słońce wyglądało jak ogromny rozżarzony węgiel, którego blask rozlał się po całym, jeszcze niedawno błękitnym sklepieniu. Gdy z powrotem przeniosłam wzrok na kobietę, ujrzałam promienny uśmiech, który malował się na jej twarzy, gdy obserwowała niebo. Byłam zachwycona optymizmem i wrażliwością nieznajomej. Zauważała dobro w najprostszych rzeczach, opisywała swe lata młodości w niesamowicie piękny sposób. Jeżeli wspominała o tych gorszych momentach, to i tak potrafiła znaleźć w nich jakiś promyk nadziei. Gdy głębiej się zastanawiałam nad postawą i zachowaniem kobiety, poczułam, że może nie jestem wystarczająco wdzięczna? Staruszka doceniała nawet szum lasu, a dla mnie było to normalne, uważałam, że taka jest kolej rzeczy i tyle. Tak funkcjonuje nasz świat i natura. Nagle naszła mnie refleksja, że w niektórych częściach świata ciężko dostrzec piękno śpiewu ptaków, szumu drzew czy blasku słońca. Panuje wojna, chaos, strach, co wydarzy się następnego dnia. Postawa kobiety zmotywowała mnie do bycia wdzięczną za to, co mam.
- Już robi się późno, powinnam się położyć – westchnęła, a ja pomogłam jej wejść do budynku.
Wracając do domu, ponownie obserwowałam niebo. Nastała już noc. Patrzyłam w gwiazdy, które błyszczały na tle czarnego sklepienia. Zatrzymałam się na chwilę i uśmiechnęłam.
W tym momencie zadzwonił budzik. Okazało się, że to był tylko sen. Jednak nie czułam się z tym faktem źle. Miałam wrażenie, jakby ktoś nadal przy mnie był i nade mną czuwał. Dziwne przeczucie nie dawało mi spokoju. Promienie wschodzącego słońca padły na półkę, na której znajdował się album z rodzinnymi zdjęciami. Gdy wzięłam go do ręki, ze środka wypadła fotografia. Widniała na niej uśmiechnięta kobieta o lekko siwych włosach. „Kochana Wnusiu, pamiętaj, każdy dzień niesie ze sobą nową nadzieję.” Taki napis widniał na odwrocie zdjęcia mojej zmarłej babci.
Zagłosuj klikając w poniższy link, pamiętając że jury będzie brało pod uwagę głosy na TAK: