Chwile, które uczą zatrzymać czas przejdź do galerii

W codziennym pośpiechu łatwo zapomnieć o tym, co naprawdę ważne. To opowiadanie ukazuje historię porannego spaceru, który staje się drogą do zatrzymania się, refleksji i odkrycia, że prawdziwa wartość życia kryje się w uważności, ciszy oraz bliskości Boga.

Rankiem sobotniego dnia wyszłam z domu, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza i trochę pobiegać. W końcu, był to czas wolny, czas odpoczynku, od obowiązków szkolnych.

Biegłam ścieżką rowerową, raz wolniej, raz szybciej, ale intensywnie i wytrwale. Podziwiałam widoki, które z każdym moim krokiem wydawały się być piękniejsze: oszronione drzewa, słońce przebijające się przez zwisające gałęzie.

Dobiegłam do ścieżki rowerowej, która o tej porze wydawała się być pusta. Zobaczyłam rowerzystę, ubranego w jasnozieloną kurtkę i czarne spodnie. Jego twarz była zziębnięta, ale uśmiechnięta. Zadałam sobie pytanie: co może być przyjemnego w jeździe na rowerze o tej porze roku? No cóż, każdy lubi robić coś innego. A ja, co ja tu robię? Przecież też mogłam siedzieć w domu i oglądać TVP, czy intensywnie przeglądać ciekawostki w internecie.

Odwróciłam się i zobaczyłam most, a na nim ludzi, którzy udawali się w jedną i w drugą stronę, jedni pieszo, drudzy przejeżdżali samochodami, każdy w swoim pośpiechu szybko przemieszczał się na drugą stronę mostu. Zatrzymałam się i spojrzałam w wodę, która płynęła swoim rytmem. Tak jak czas nie zatrzymuje się, nie zawraca. Każda fala była dla mnie, jak jedna chwila, pojawiała się tylko na moment, po czym znikała na zawsze. Poczułam potrzebę zatrzymania się na chwilę, złapania oddechu.

Na drugim końcu mostu zobaczyłam kościół, piękny, oświetlony blaskiem słońca. Pomyślałam, to jest to miejsce, gdzie mogę się zatrzymać i wyciszyć. Przeszłam przez most, który stał się dla mnie takim „przejściem między tempem codziennego życia a spokojem chwil”.

Weszłam do środka, zatrzymałam się przy drzwiach dzielących przedsionek od głównej części kościoła. Zamknęłam oczy i wsłuchana we własny oddech, mogłam posłuchać swoich myśli. To był moment, w którym czas przestał biec a hałas świata został za głównymi drzwiami kościoła. Byłam w miejscu, gdzie człowiek spotyka Boga, ale i samego siebie. Zrozumiałam, co tak naprawdę jest w życiu ważne.

W tym pędzie świata liczy się wynik, sukces, tempo. Człowiek często staje się maszyną do wykonywania zadań, jego wartość nie wynika z tego, kim jest, ale ile zdąży zrobić. Tak, świat narzuca tempo a kościół przywraca rytm, uczy ciszy, spokoju, nadaje życiu sens, bo przecież w oczach Boga, każdy człowiek jest ważny, bez względu na stanowisko, wiek czy pochodzenie.

Kościół stał się dla mnie miejscem wyciszenia, refleksji, modlitwy i duchowego azylu. Po wyjściu na zewnątrz spojrzałam na góry, których szczyty tonęły w porannym świetle. Wtedy zrozumiałam. Świat nie ucieknie, nie trzeba go gonić, a każda chwila jest niepowtarzalna i ma swoją wartość, jeśli tylko potrafimy ją zauważyć.          

Ruszyłam w drogę powrotną, silniejsza, bogatsza w doświadczenia i świadomość upływającego czasu, którego nie da się cofnąć, zresetować czy „zachować na zapas”’. Most, woda, kościół, ścieżka rowerowa i góry, to wszystko nauczyło mnie, że czas płynie, a my możemy go uchwycić, jeśli tylko zechcemy zwolnić.

Zobaczymy wtedy piękno otaczającego świata, które w pośpiechu umyka naszym oczom. Docenimy prawdziwą wartość życia – nie w osiągnięciach, lecz w obecności, refleksji i kontakcie z Bogiem. Ten poranny spacer, stał się dla mnie lekcją wdzięczności za życie, za czas i piękno, które codziennie nas otacza.

Zagłosuj klikając w poniższy link, pamiętając że jury będzie brało pod uwagę głosy na TAK:

Chwile, które uczą zatrzymać czas

« 1 »
TAGI: