Tam, gdzie cisza dotyka sacrum przejdź do galerii

Przekraczając próg świątyni, zrozumiałem, że uważne spojrzenie na zabytkowe deski i wsłuchanie się w dźwięk renesansowego dzwonu pozwala dotknąć świętości.

Codzienna droga do szkoły rzadko budziła we mnie refleksje. Pokonywałem ją w biegu, by zdążyć na autobus. Jednak tym razem dźwięk dobiegający z wieży kościoła przyciągnął moją uwagę. Odezwał się dzwon, niosący echo minionych stuleci. Zrozumiałem, że prawdziwe poznanie świata wymaga wyjścia poza utarte schematy i rutynę, dlatego pchnąłem ciężkie, dębowe drzwi kościoła pw. Wszystkich Świętych w Łososinie Górnej, by z bliska spojrzeć na to, co dotąd jedynie mijałem bez dłuższego namysłu.

Wnętrze powitało mnie głęboką ciszą, pachnącą woskiem i wiekowym drewnem. W 2025 roku, tutejsza parafia świętowała jubileusz 700-lecia swojego istnienia, co uczyniło ją najstarszą duchową kolebką tej części Beskidu Wyspowego. Dźwięk „Andrzeja” – dzwonu odlanego w 1520 roku, będącego rówieśnikiem słynnego wawelskiego „Zygmunta” – zdaje się łączyć pokolenia.

Moją uwagę przykuła też kamienna, gotycka chrzcielnica z 1535 roku. Dotykając jej chłodnej powierzchni, uświadomiłem sobie, że to właśnie tutaj, z tej samej wody, początek swojego życia duchowego brały dziesiątki pokoleń w tym także ja.

Świątynia ta jest żywym świadkiem wiary. To tutaj nasi przodkowie szukali oparcia w najważniejszych momentach historii. Kierując wzrok ku prezbiterium, dostrzegłem niezwykły detal architektoniczny, będący dosłowną szczeliną w czasie. Tuż obok bogato złoconej, barokowej ambony, z której od wieków głoszono Słowo Boże, konserwatorzy pozostawili odkryty fragment surowego zrębu z XV wieku.

Zestawienie złota z poczerniałymi od starości deskami wywołało we mnie głęboką, filozoficzną refleksję nad naturą przemijania. My, ludzie, jesteśmy zaledwie gośćmi w historii, podczas gdy ta drewniana arka trwa niezmiennie, stając się pomostem między doczesnością a nieskończonością Boga. Jest trwałym świadkiem tylu pokoleń, które tu przebywały i modliły się.

Boże wsparcie doskonale oddaje polichromia przedstawiająca świętego Izydora Oracza. Podczas gdy trwa on w ufnej modlitwie, w tle aniołowie prowadzą jego pług. To czytelny znak pozostawiony przez dawnych twórców – ludzkie wysiłki nabierają sensu dopiero wtedy, gdy towarzyszy im Boża Opatrzność. Ślady Stwórcy są obecne wokół nas, wystarczy spojrzeć by zauważyć Jego działanie.

Wychodząc z powrotem na ulicę, spojrzałem na swój smartfon już nie jak na codzienne narzędzie komunikacji, lecz jak na wizualny notatnik, który pomógł mi utrwalić to mistyczne doświadczenie. Zrozumiałem, że aby dostrzec obecność Boga, nie trzeba wyruszać w dalekie pielgrzymki. Wystarczy uważnie spojrzeć na to, co znajduje się tuż za progiem. 

Ta świątynia stała się dla mnie miejscem, gdzie sacrum przenika codzienność. Każdy jej element to znak świętości, a my jako pielgrzymi wiary codziennie możemy tego doświadczać. Stajemy się świadkami tej cichej obecności, która nie narzuca się, lecz cierpliwie czeka, aż ją dostrzeżemy.

W świecie pełnym pośpiechu to właśnie chwile zatrzymania pozwalają nam odkryć głębszy sens rzeczywistości. Zrozumiałem, że świętość nie jest zamknięta w jednym miejscu ani czasie — przenika każdy fragment naszego życia, jeśli tylko jesteśmy gotowi ją przyjąć. Codzienność przestaje być wtedy zwyczajna, a staje się drogą, na której każdy krok może prowadzić do spotkania z Bogiem.

Zagłosuj klikając w poniższy link, pamiętając że jury będzie brało pod uwagę głosy na TAK:

Tam, gdzie cisza dotyka sacrum

« 1 »
TAGI: