Przygoda zaczyna się tuż za rogiem przejdź do galerii

Wola Chorzelowska – piękno ukryte w prostocie. Spacer, który widzi więcej. Las jest najpiękniejszym miejscem, jakie znam i właśnie tutaj zaczyna się moja przygoda.

Na mapie Polski to tylko mały punkt. Kilka przecinających się dróg, domy schowane między sosnami, otchłań lasu, który dla obcych wygląda jak każdy inny. Wola Chorzelowska nie krzyczy swoją obecnością. Mało kto wie, gdzie znajduje się to urokliwe miejsce, ale dla mnie jest najpiękniejszym miejscem, jakie znam i właśnie tutaj zaczyna się moja przygoda. Zawsze tuż za rogiem, tuż za bramą mojego domu.

Wychodzę z mieszkania w lekkiej kurtce, bo to pierwszy słoneczny i ciepły dzień po długiej zimie. Nie zabieram słuchawek. Chcę usłyszeć bicie serca, własne kroki i delikatny szum wiatru w igłach. Pragnę posłuchać ciszy, która jest ukojeniem na zły dzień i inspiracją do bycia kimś innym, o jeden krok lepszym.  Mam ze sobą telefon, bo chcę uchwycić wszystko to, na co patrzę codziennie, lecz tego nie dostrzegam. Choć zdaję sobie sprawę, że małe cuda są wszechobecne, to trudno mi je zobaczyć, doświadczyć, poczuć. Pierwsze zdjęcie robię drodze leśnej z tropami. Ślady odciśnięte w piachu przecinają moje własne. Może należą do psa, może do sarny? Patrzę na nie jak na czyjąś niedokończoną historię. Każdy trop to dowód, że życie toczy się równolegle, nawet gdy go nie widzę. Każdy odcisk to czyjaś historia, której nie poznam, ale mogę ją sobie wyobrazić. Wędrówka staje się opowieścią o kimś niewidzialnym. Spacer zaczyna przypominać rozmowę z kimś, kogo nie spotkam twarzą w twarz.

Kilka kroków dalej trafiam na małą kapliczkę przymocowana do sosny, Maryja przyozdobiona kwiatami. Ktoś, kiedyś stanął w tym miejscu z potrzebą wiary większej niż strach. A dziś ktoś dba nie tylko o miejsce wiary, ale być może także o pamięć o kimś lub o jakimś wydarzeniu. Zatrzymuję się.
W świecie, który pędzi, takie punkty są jak przecinki w zdaniu, które pozwalają złapać oddech. Myślę o tych, którzy żyli tu przede mną. O ich troskach i nadziejach. O tym, jak bardzo jesteśmy podobni, choć żyjemy w innych czasach.

Idę w głąb lasu. Piaszczysta droga prowadzi mnie między drzewami, jakby zapraszała w głąb własnych myśli. Wysoka sosna wyrasta przede mną. Jest smukła i taka pewna siebie. Patrząc w górę, widzę, jak światło przeciska się między gałęziami. Drzewa nie znają pośpiechu. Rosną powoli, ale konsekwentnie. Uczą, że życie nie musi być wyścigiem. Czasem wystarczy trwać. Idę dalej. Promień słońca pada na mech, wydobywając z niego intensywną zieleń. To tylko fragment runa leśnego, a jednak w tym świetle wygląda jak osobny świat. Uświadamiam sobie, jak często przechodzimy obojętnie obok drobnych cudów. Szukamy wielkich zachodów słońca, w pośpiechu nie docenia się cudów.

Droga zaczyna piąć się pod górę. Idę pod słońce, które oślepia, ale też prowadzi. Trudniejszy teren przypomina mi, że każda wspinaczka wymaga wysiłku. Życie też nie jest równą, asfaltową drogą, choć i taka pojawia się na mojej trasie. Gładka, przewidywalna, wygodna. Kontrastuje z piaskiem  i korzeniami. Myślę o wyborach. Skręcam w głąb lasu, Podążam leśną ścieżką. Zatrzymuję się przy małej rzeczce. Woda odbija światło, jakby przechowywała fragment słońca dla siebie. Drzewa odbijają się w lustrze wody. Kiedy patrzę uważniej, widzę dwa światy, ten prawdziwy i ten odwrócony. Myślę o tym, jak często pędzimy, nie zauważając takich luster. Woda płynie nieustannie, nie oglądając się za siebie.

Zachód słońca zamyka mój spacer. Linia drzew staje się ciemnym konturem na tle ciepłego nieba. Dzień kończy się spokojnie, bez fajerwerków. Tak jak większość dni naszego życia, zwyczajnie. Moja modlitwa będzie dziękczynieniem za ten piękny świat!

Ten spacer trwa godzinę. Nie przekraczam granic państw, nie zdobywam szczytów.            
A jednak wracam bogatszy. Wola Chorzelowska nie zmieniła się w egzotyczną krainę. Pierwszy raz zobaczyłem świat spokoju, świat, gdzie życie potrafi odpocząć. Zrozumiałem, że trzeba uwierzyć w siebie. Podporządkować się Stwórcy!

Przygoda zaczyna się tuż za rogiem, w małej ojczyźnie, która nie potrzebuje rozgłosu, by być ważną. W życiu, które nie musi być spektakularnie, by było piękne. Czasem wystarczy wyjść z domu i naprawdę zobaczyć drogę.

Zagłosuj klikając w poniższy link:

Przygoda zaczyna się tuża za progiem

« 1 »
TAGI: