Każdy w szkole kogoś miał. Każdy, oprócz Lily, dziewczyny o lekkim głosie i dobrym sercu. Dziewczyny, której każdy mógł ufać.
Pomimo swojej dobrej osobowości, zmagała się z wieloma problemami. Była cicha na zewnątrz, a w jej środku głos krzyczał, błagając o wolność. Nadgarstki pokryte białymi bliznami. Samotna, zawsze traktowana jako ostatnia opcja.
Każdego szkolnego dnia siedziała w kącie korytarza, ze słuchawkami na uszach i pisała piosenki.
Na jednej z przerw Lily zmierzała do swojego miejsca, przechodząc obok dwóch dziewczyn, które się z niej naśmiewały. Spojrzała za siebie. Wtedy jedna z dziewczyn wyrwała jej zeszyt z tekstami. Natychmiast druga stanęła za nią, aby ta nie zdołała go odzyskać.
– Zaraz… co wy robicie? – zapytała, czując stres oraz strach.
– Zobaczmy, co nasza słodziutka Lily tu pisze… – powiedziała Chiara, otwierając jej zeszyt.
– „Sobą jestem i błyszczeć będę…” - ha, dobre – kpiła jedna z dziewczyn.
– Zostaw! – Lily krzyknęła, próbując wyrwać swój zeszyt z rąk napastniczki, lecz nie udało jej się to.
Rozerwane kartki leżały na podłodze przed zapłakanymi oczami dziewczyny. Ze łzami w oczach podniosła się i ruszyła do najbliższego kosza.
Kiedy wróciła do domu, rzuciła się na łóżko i szybko zasnęła. Obudziła się dopiero o trzeciej nad ranem. Zdesperowana, założyła na siebie bluzę i wyszła z domu na nocny spacer do parku.
Noc była chłodna i ciemna. Lily siedziała na ławce, wpatrując się w nadchodzący poranek. Zauważyła górkę z dala, wzięła lekki wdech i wstała, śpiewając:
Cisza w pokoju, zegar tyka w tle,
myśli jak echo odbijają się.
patrzę w sufit i szukam w sobie sił,
jeszcze wczoraj nie wiedziałam, kim mam być.
Ale coś się budzi głęboko we mnie,
mały płomień, który nie chce zgasnąć pewnie
choć samotność ciągle stoi obok ciebie.
Sobą jestem, zwalczam presję, dzisiaj będę lśnić,
niech się śmieją-ja zaczynam w końcu żyć!
Choć samotność ciągle stoi gdzieś za rogiem,
nie uciekam i już się nie boję,
wiem, że droga prowadzi mnie powoli.
Lily otworzyła oczy. Stała na górze, a niebo wyglądało ślicznie, dając jej chęć do życia i wykonywania swoich pasji.
Kolejny dzień nadszedł. Dziewczyna idąc drogą do szkoły zobaczyła trochę młodszą od siebie uczennicę. Jej oczy szklane były od łez. Lily poczuła smutek i żal, podeszła do niej.
– Hejka, co się dzieje? – zapytała.
– Boję się. Boję się ich. One nie dają mi spokoju – dziewczyna powiedziała w strachu i panice.
Lily wiedziała, o co chodzi, ponieważ czasami zdarzało się jej napotkać dziewczyny, wiedziała, że sama kiedyś była gnębiona. Uśmiechnęła się lekko i dała zapłakanej dziewczynce jeden z jej zeszytów, mówiąc:
– Masz. Spisuj myśli w trakcie patrzenia się w niebo.
Dziewczyna patrzyła na zeszyt, po czym popatrzyła na Lily.
– Mi to pomogło – powiedziała, po czym znowu zaczęła zmierzać do szkoły.
Po lekcjach Lily nie widziała już tamtej dziewczyny. Z uśmiechem wpatrywała się w niebo, kiedy wracała do domu. Nagle poczuła ramiona, które zawijały się wokół jej talii, po czym usłyszała głos:
– Dziękuję ci – powiedział głos.
Odwróciła się i zobaczyła tamtą dziewczynę. Już nie miała łez w oczach. Była promienna i uśmiechnięta.
Obie przez czas ich przyjaźni tworzyły piosenki, a o swoich okropnych przeszłościach zapomniały. Od tego dnia często podnosiły wzrok ku górze. Gdy czuły strach i smutek, śpiewały. Z każdym dniem stawały się odważniejsze i sobie bliższe.
Jak dobrze znaleźć przyjazną duszę, z którą można patrzeć w niebo i podziwiać świat.To umacnia.
Zagłosuj klikając w poniższy link, pamiętając że jury będzie brało pod uwagę głosy na TAK: