Od filozofii do Ałmaty

Urodził się w Nowym Sączu. Do szkoły uczęszczał w algierskiej Hipponie, mieście św. Augustyna. Dziś jest świeckim misjonarzem w Kazachstanie.

Dla Krzysztofa Kaczmarczyka przygoda z poszukiwaniem prawdy zaczęła się od geograficznego atlasu. Potem była fascynacja skalą makro, a więc astronomia, oraz mikro, czyli chemia, fizyka, aż po cząstki elementarne. Chciał pracować w szwajcarskim CERN-ie, który odwiedził jeszcze jako licealista. Pytania rosły razem z wiedzą. Ale poza tymi, na które nauka odpowiadała, pojawiły się inne: „Po co to wszystko?”, „Jaki to ma sens?” – przyznaje, goszcząc w swoim rodzinnym mieście, gdzie akurat kwestuje na budowę kościoła w Ałmaty, dawnej stolicy Kazachstanu. – Zamiast wymarzonej astrofizyki wybrałem filozofię na KUL-u. Miałem trochę taką drogę jak Grecy, którzy najpierw zajmowali się kosmosem, a później przyszedł Sokrates i zaczął pytać o człowieka i o dobro – mówi misjonarz. W Lublinie pierwszy raz spotkał też prof. Stefana Świeżawskiego. – On łączył dwie rzeczy: mądrość i świętość. To mnie pociągało – opowiada.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..