Przy Dębach Pamięci, pod krzyżem katyńskim i w murach klasztoru karmelitów Pilzno uczciło 86. rocznicę zbrodni katyńskiej w sposób, który trudno nazwać inaczej niż godnym.
Jest coś poruszającego w tym, że małe miasto - kilkutysięczne Pilzno w powiecie dębickim - poświęciło na ołtarzu katyńskim aż 11 swoich synów. Jedenastu oficerów, policjantów, żołnierzy. Na tle proporcji demograficznych to duża liczba. - Duża, bo tutaj były bardzo silne tradycje, patriotyzm, poczucie obowiązku - mówi ks. dr Jacek Soprych, rektor WSD w Tarnowie, kapelan Towarzystwa Przyjaciół Pilzna i Ziemi Pilźnieńskiej. Tradycje, które mają konkretny adres. Tradycje, które zrodziły się z ducha galicyjskiego mieszczaństwa, z patriotyzmu wyniesionego z rodzin, z kamienic przy pilźnieńskim rynku.
Pilzno. Fragment słowa historyka Jacka WojnarowskiegoPrelekcję historyczną przed Mszą Świętą wygłosił historyk Jacek Wojnarowski. Przypomniał fakty, które wciąż wymagają powtarzania nie dlatego, że są nieznane, lecz dlatego, że zbyt łatwo ulegają zapomnieniu. Po agresji Związku Sowieckiego na Polskę 17 września 1939 roku do niewoli trafiło około 200-250 tysięcy polskich żołnierzy i oficerów. W grudniu tego roku w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie przebywało ponad 15 tysięcy jeńców, elita narodu: oficerowie, policjanci, prawnicy, lekarze, duchowni. W marcu 1940 roku najwyższe władze Związku Sowieckiego podjęły decyzję o ich likwidacji. Zamordowano ponad 21 tysięcy obywateli Rzeczypospolitej. Zbrodnia miała zaginąć w aktach NKWD. I przez pięćdziesiąt lat niemal tak właśnie było. - Przeżywałam czas, kiedy nie wolno mi było o wielu rzeczach historycznych mówić - wspomina Zofia Mossoń, wieloletnia nauczycielka historii, założycielka Towarzystwa Przyjaciół Pilzna i Ziemi Pilzneńskiej. - Uczniowie nawet potrafili, po lekcjach pytać o Katyń. Zawsze zachęcałam, żeby słuchali rodziców, tego co mówią, a dowiedzą się wiele prawdy, także na ten temat - mówi.
Pilzno. Obszerne fragmenty kazania ks. dr. Jacka SoprychaHistoryk Jacek Wojnarowski wymienił ich z imienia i nazwiska. W swoim słowie na uroczystość 86. rocznicy zbrodni katyńskiej wygłoszonym w klasztorze karmelitów, podał pełną na dziś listę ofiar związanych z Pilznem i okolicą. - Por. Jan Drechny, ppor. rez. sap. Stanisław Gielarowski, gen. dyw. Szymon Kurz, por. Franciszek Lewicki, kpt. piechoty Edward Mazurkiewicz, por. Eugeniusz Piekło, st. post. Policji Polskiej Stanisław Podraza, kpt. Stanisław Piotr Podraza, por. Mieczysław Radoniewicz, st. post. PP Tomasz Sławiński, ppor. rez. piechoty Stanisław Szczeklik - wymieniał Wojnarowski. To jedenastu konkretnych ludzi, jedenaście historii, jedenaście rodzin, które przez dekady żyły w bólu i niepewności, nie wiedząc często nawet, gdzie spoczywają ich ojcowie i bracia.
Uroczystości w Pilźnie zaczęły się w klasztorze karmelitów od prelekcji historycznej i Mszy świętej. Potem procesja na cmentarz parafialny, gdzie przy Krzyżu Katyńskim złożono kwiaty i zapalono znicze. Następnie przejście pod Aleję Katyńskich Dębów Pamięci. Przy Krzyżu Katyńskim stoi też skromna urna, w środku garści ziemi przywiezione z Charkowa i Miednoje przez ks. Andrzeja Jedynaka, który kiedyś pracował w Pilźnie.
Pilzno. Oprawę uroczystości zapewnił Zespół "Uniwersalni"Mszy Świętej przewodniczył i wygłosił homilię ks. Soprych, kapelan Towarzystwa. - Katyń, Charków, Miednoje, Bykownia, Smoleńsk i tyle innych miejsc. To są konkretne rany i nie wolno nam ich zakrywać, nie wolno ich zapominać, ale możemy i jesteśmy wezwani przeżywać je w świetle zmartwychwstania - mówił ks. Soprych. A potem powiedział coś, co powinno zatrzymać w miejscu. - Modlimy się także - i to jest trudne - za sprawców. Nie po to, by usprawiedliwiać zło, ale by oddać ich Bogu, który jest jedynym sprawiedliwym sędzią. Bo jeśli nie oddamy tej historii Bogu, pozostaniemy więźniami przeszłości - dodał. Dodał, że prawdziwy pokój rodzi się nie z udawania, że wszystko jest dobrze, ale z przejścia przez rany z prawdą i z miłością. Zwrócił uwagę także, że wezwanie Chrystusa z Ewangelii „Pokój wam”, w dzisiejszej Polsce - rozbitej, skłóconej, podzielonej na obozy, w której - jak powiedział „żyjemy bardziej obok siebie niż razem”, to chrystusowe „Pokój wam” usłyszane przy grobach katyńczyków nabiera mocy wyrzutu i programu zarazem.
Zofia Mossoń jest w Pilźnie kimś w rodzaju żywej instytucji pamięci. To ona przez lata, w czasach, gdy o Katyniu nie wolno było mówić, dawała uczniom do zrozumienia, że prawda istnieje - tylko czeka na swój czas. To ona w 2010 roku, gdy Stowarzyszenie Parafiady w Warszawie apelowało o sadzenie Dębów Pamięci zajęła się weryfikacją pełnej listy ofiar z ziemi pilźnieńskiej. Lista okazała się dłuższa niż pierwotnie zakładano. Harcerze z ZHP Ziemi Pilźnieńskiej im. Aleksandra Kamińskiego dają młodzieżową twarz tej pamięci. - Historia jest bardzo ważna. Ale tę historię trzeba dzieciom pokazywać jako historię żywą, jako opowieść o czymś. Nie wystarczy zachęcić, żeby sobie doczytali, trzeba pozwolić doświadczyć. Dlatego harcerze na przykład bardzo przeżywają, kiedy mamy rajd pod pomnik partyzantów w Gołęczynie, smaga ich wiatr, przedzierają się przez las, idą po tych samych ścieżkach co żołnierze AK, to ich historia staje się doświadczeniem harcerzy, łatwiej ją zrozumieć, łatwiej cenić - mówi Dorota Węgiel, przewodnik ZHP.
Pilzno pamięta mocno. Małe miasto, a sporo ludzi, 21 pocztów sztandarowych w tym roku, delegacje ze szkół, harcerze, samorząd, Towarzystwo, parafia. Zofia Mossoń odpowiada bez wahania: bo tu zawsze byli ludzie, którym na tym zależy. - Bo ci, którzy zginęli, wywodzili się z pilźnieńskich rodzin mieszczańskich, a Pilźnianie, jeśli nawet wyjechali to do Pilzna wracali, interesowali się, potrafili przyjechać czasem z daleka na każdą lokalną uroczystość, mobilizowali innych. - Tu byli i są ludzie, którym na tym zależy. I to też jest cenne, bo wychowują przez to młode pokolenie - mówi.