Pan Bóg jest trzecim domownikiem

W rejonie mieleckim działa siedem kręgów Domowego Kościoła. Ósmy właśnie się tworzy. Wszystko zaczyna się od jednego spotkania.

Sąsiedzi zapraszali na kawę i mimochodem opowiadali o swoim małżeństwie. Zwyczajnie, bez upiększeń. Potem zaproponowali: jedźcie na rekolekcje, my zajmiemy się dziećmi. Tak zaczęła się historia w Domowym Kościele Renaty i Pawła Łachutów, pary rejonowej z Mielca. – Zamieszkaliśmy u rodziny, rozmawialiśmy do późnej nocy, oddali nam swoją sypialnię, serdeczni, gościnni, emanowali życiem, to było coś, co pociągało – mówi Renata. Na rekolekcjach zaś Pismo Święte zaczęło „mówić” im o nich samych. Beata i Jan Świątkowie przyszli do Domowego Kościoła po 15 latach małżeństwa. Wiedzieli, że czegoś im brakuje – wspólnoty, w której oboje mogliby razem wzrastać w wierze. – Nie każde z osobna, ale razem, bo razem idziemy do Pana Boga – podkreśla Beata. Wspólna droga duchowa obojga małżonków odróżnia Domowy Kościół od innych. Formacja nie jest tu solowym projektem pobożnej żony ani aktywnego męża – wymaga zgody i zaangażowania obojga.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »