Przedstawienie pod tym tytułem, będące parafrazą znanej sztuki teatralnej Edmunda Morrisa „Drewniany talerz” grywanej w wielu parafiach, wciąż inspiruje kolejne pokolenia aktorów do podejmowania tematu obecności osób starszych w rodzinie.
Historia wydaje się banalna. W domu, jakich wiele, żyje stary człowiek, którym opiekują się mieszkający z nim syn i jego żona. Mężczyzna pracuje i niemal cały ciężar troski o seniora spoczywa na synowej, która w końcu ma dość codziennego doglądania starca, a zwłaszcza „wiecznego” sprzątania po nim, szczególnie po posiłkach, w czasie których z trzęsących się coraz bardziej rąk teścia wypadają i tłuką się kolejne naczynia. W przypływie złości podaje mu drewniany talerz, z którego odtąd będzie jadł. Tak naprawdę chce się go jednak pozbyć i wymusza na mężu podjęcie decyzji o oddaniu jego ojca do domu starców. Przybywający z wizytą drugi syn ma w tym pomóc, ale nie udaje mu się przekonać ojca do opuszczenia domu. Kobieta stawia w końcu swojemu mężowi ultimatum – albo ona, albo stary teść. W najbardziej dramatycznym momencie konfliktu w obronie dziadka staje jego wnuczka, gotowa wyprowadzić się z domu i zamieszkać razem z nim. Ten jednak nie chce na to pozwolić i godzi się z decyzją synowej. Odchodzi, a drewniany talerz dziewczyna podaje swojej matce jak wyrzut i zarazem ostrzeżenie: ty też kiedyś będziesz stara.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł