W Jodłówce-Wałkach w czasie pierwszej tegorocznej majówki parafia świętowała 50. rocznicę pierwszego nabożeństwa majowego, a do kościoła wrócił po renowacji obraz Matki Bożej Tuchowskiej.
Obraz, który od dziesięcioleci odbiera cześć w Jodłówce-Wałkach, ma niezwykłą genezę. Został on namalowany w 1978 roku przez prof. Marię Niedzielską z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, samą deskę pod wizerunek przygotowali stolarze pracujący na Wawelu, a wizerunek pokryty został włoskim złotem. Po blisko pół wieku, w ramach przygotowań do konsekracji kościoła, wizerunek trafił do rąk następczyni autorki – prof. Marty Lempart-Geratowskiej, obecnej kierownik Katedry Konserwacji i Restauracji Malowideł Sztalugowych na krakowskiej ASP. Co szczególnie poruszające, prace renowacyjne zostały wykonane przez krakowskich specjalistów oraz studentów całkowicie bezpłatnie, jako wotum wdzięczności i wyraz pamięci o zmarłej prof. Niedzielskiej. Ciekawy jest też szczególny zbieg okoliczności, bo do tej samej pracowni w tym samym mniej więcej czasie trafił też obraz MB Tuchowskiej z Tuchowa. Ks. Jan Majocha, proboszcz parafii Jodłówka-Wałki nie widzi w tym przypadku. Odnowiony obraz został umieszczony w nowych, pozłoconych ramach, których wykonanie zawdzięczamy absolwentce ASP oraz anonimowej rodzinie fundatorów z okolicy Tarnowa.
Jodłówka-Wałki. Kazanie kustosza sanktuarium w Tuchowie o. Grzegorza GutaPowrót obrazu 1 maja 2026 roku zbiegł się z symboliczną rocznicą. Jak przypomniał ks. Jan Majocha, dokładnie 50 lat temu, 30 kwietnia 1976 roku, w ówczesnej salce katechetycznej przy innym wizerunku Tuchowskiej Pani, wierni po raz pierwszy wspólnie odśpiewali nabożeństwo majowe. - To nie są przypadki, że te wątki tak się ze sobą splatają. To jest dzieło Opatrzności Bożej - przekonuje proboszcz.
Uroczystej Mszy św. oraz tegorocznej majówce przewodniczył kustosz sanktuarium w Tuchowie o. Grzegorz Gut. Redemptorysta w homilii podkreślił, że Jodłówka-Wałki to jedna z dwóch parafii, które pielęgnują tradycję regularnych, wspólnotowych pielgrzymek do Tuchowa poza głównymi uroczystościami odpustowymi. Obecność obrazu w Jodłówce-Wałkach to owoc „symbiozy”, jaka od lat łączy tę miejscowość z tuchowskim wzgórzem. Więź ta jest znacznie starsza niż mury dzisiejszego kościoła. Świadkiem tej historii jest kościelny Ryszard Bykowski, który wspomina tradycje pielgrzymowania swoich przodków. - Ja już liczę sobie dużo lat. Pielgrzymował wcześniej mój ojciec. Pielgrzymował także mój dziadek daleko przed wojną. Ludzie szli całymi rodzinami - opowiada pan Ryszard. Wspomina czasy, gdy do Tuchowa szło się pieszo, a wyjście na odpust było najważniejszym wydarzeniem w roku. - Utarł się też taki zwyczaj, że zawsze parafianie fundowali Mszę św. wotywną w Tuchowie, o szczęśliwe zbiory i zachowanie od nieszczęść. Każdego roku. I to zawsze tak było, i do dzisiaj to jest - dodaje pan Bykowski, podkreślając ciągłość tej tradycji.
Jodłówka-Wałki. Słowo proboszcza ks. Jana MajochyDlaczego pielgrzymowali do Maryi w Tuchowie? Światło rzuca to, co w homilii mówił o. Grzegorz. Okazuje się, że podczas prac konserwatorskich obrazu z bazyliki w Tuchowie odkryto niezwykły detal. Płaszcz Maryi, który wcześniej wydawał się niemal czarny, odzyskał swój pierwotny, głęboki zielony kolor ze złotymi ornamentami. - Ta zieleń płaszcza schodzi też na ciało Pana Jezusa. Ona też Jezusa okrywa tym płaszczem. I gdy my często modlimy się, prosimy Maryję, aby okrywała nas płaszczem opieki, to teraz staje się to zrozumiałe - wyjaśnia o. kustosz, wskazując, że Maryja, otaczając opieką swojego Syna, w Nim otacza płaszczem każdego z nas.
Obecność Matki Bożej Tuchowskiej w Jodłówce-Wałkach jest nierozerwalnie związana z historią budowy tamtejszej świątyni. Już w 1981 roku, podczas poświęcenia kościoła, bp Jerzy Ablewicz podkreślał, że ta parafia to dzieło troski Boga Ojca, łaski Syna i opieki Matki Bożej. Dziś przechodzi ono gruntowną metamorfozę. Wierni, którzy po 2 miesiącach modlitwy w budynku szkoły powrócili w Boże Narodzenie 2025 roku do kościoła, zastali wnętrze całkowicie odmienione. Zniknęła ciemna boazeria i intensywnie żółte ściany, a przestrzeń wypełniła się jasnością i nowoczesnym podświetleniem.
Piotr Giemza, organista, posługuje w parafii od 44 lat. Jego zdaniem nowa estetyka świątyni diametralnie zmienia doświadczenie modlitwy. - Zmieniło się wszystko. Została przearanżowana przestrzeń prezbiterium, kościół cały odmalowany, otrzymał też nowe oświetlenie, jest teraz bardzo jasny, widny, i to robi duże wrażenie. Wnętrze stało się po prostu bardziej przyjazne i lepiej służy modlitwie - mówi pan Piotr. Dla człowieka, który przez niemal pół wieku towarzyszy wspólnocie z wysokości chóru, obecny remont to niemal narodziny świątyni na nowo. - To teraz tak wygląda, jakbym przeszedł do nowego kościoła. W środku wygląda jak nowy - opowiada Piotr Giemza.
Choć przed parafią jeszcze kosztowna wymiana posadzki, obecna renowacja obrazu i wnętrza jest wyrazem trwałości i ciągłości wiary kolejnych pokoleń. Całość prac stanowi duchowe i materialne przygotowanie do uroczystej konsekracji kościoła, która ma się odbyć we wrześniu 2027 roku.