Święta Kinga jest w tej historii postacią szczególną, spajającą dwa światy – mrok podziemi i blask ołtarza. Jan Flasza, były dyrektor Muzeum im. Fischera w Bochni, badacz dziejów regionu, tłumaczył to, jak głęboko ten kult wrósł w tkankę miasta, zanim jeszcze został usankcjonowany przez Rzym. „W Bochni Kingę czczono już w XV wieku, o wiele wcześniej, zanim została błogosławioną” – pisał. Oficjalny kult przyszedł w 1670 roku, gdy komisja królewska ogłosiła Kingę patronką górnictwa solnego. A w bocheńskiej farze dopiero w 1684 roku zasiadła komisja beatyfikacyjna, słuchając zeznań o cudach, które działy się w mroku kopalni. Legenda o św. Kindze żyła tu własnym, spontanicznym życiem. „Jeszcze w 1913 roku, gdy bocheńska młodzież szła nad Rabę na wojskowe ćwiczenia polowe, kobiety na przedmieściu witały ich okrzykiem: »Idzie wojsko Kingi!«” – pisał Flasza, wyliczając kilkadziesiąt śladów łączących na zawsze Bochnię ze św. Kingą.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








