Możny protektor

Ponoć Brzeźniczanie nie przyjęli na nocleg biskupa Stanisława, ale sądząc po tym, jak święty patron opiekuje się parafią, trudno uwierzyć czarnej legendzie.

Choć pierwsza pisana wzmianka w dokumencie księcia Konrada Mazowieckiego z 1242 roku wymienia Brzeźnicę, wieś musiała powstać wcześniej. W XIII wieku istniała tu parafia, w miejscowości stał Kościół pw. św. Piotra, a sama Brzeźnica była już gospodarczo rozwinięta, i to bardziej niż Bochnia, będąca wówczas skromną osadą warzelników soli. Postacią, z którą wiele łączy zarówno wieś, jak i parafię, jest św. Stanisław, biskup i męczennik. Istnieje tradycja, że biskup krakowski miał tędy wędrować ze stolicy kraju do rodzinnego Szczepanowa (przez Brzeźnicę przebiega stary trakt handlowy, tak zwana Via Regia). Poprosił mieszkańców o nocleg, ale ci mu go odmówili. Poszedł więc dalej, wychodząc na nieodległą górkę, w końcu odpoczął, a że nie miał co pić, uderzył laską w ziemię, z tej zaś wypłynęła woda, dzięki której orzeźwił zmordowane wędrówką i upałem ciało. Biskup miał rzucić klątwę na Brzeźniczan, ale musi to być czarna, nieprawdziwa legenda, albowiem od wieków jest on możnym protektorem parafii przed Bogiem, błogosławiąc swojej dziedzinie i chroniąc ją przed kataklizmami („Niech się fara brzeźnicka burzy nie boi, bo św. Stanisław na górce stoi” – fragment lokalnej pieśni). To on miał poświęcić pierwszy kościół w 1078 roku, a kolejny, wybudowany w 1632 roku, został już wzniesiony pod jego wezwaniem. Co więcej, na górze, gdzie odpoczywał, została postawiona w 1777 roku kamienna figura świętego, obudowana później drewnianą, a następnie murowaną kaplicą. Brzeźniczanie i mieszkańcy Łazów (należący do parafii) pielgrzymują do kaplicy z okazji dni modlitw o urodzaje, a w ubiegłym roku odprawiono tutaj plenerową Drogę Krzyżową. By tam się dostać, trzeba pokonać trochę stromizny – być może to zniechęcało Niemców w czasie II wojny światowej, żeby szukać tam ukrywających się przed nimi Żydów. Starsi opowiadają, że pod kapliczką istniał podkop, że w tak powstałej ziemiance próbowali oni uniknąć grożącej im śmierci. Wydarzeniem związanym z kapliczką, które wielu pamięta, jest także bierzmowanie udzielone tam przez bp. Władysława Bobowskiego, co jest ewenementem również dlatego, że wszystkie dziewczęta otrzymały tam wówczas imię Karolina ze względu na beatyfikację Karoliny Kózkówny w 1987 roku.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »