Świątynia pojednania

Gawłów, niewielka parafia nad Rabą, kryje historię, którą mogłaby obdzielić ze trzy inne. Tutaj dawne spory, dramaty wojenne i wiekowe podziały ustąpiły miejsca niezwykłemu dziełu zjednoczenia.

Początki osadnictwa w Gawłowie sięgają XI wieku, wieś jednak zaistniała w dokumentach w 1365 roku. Kazimierz Wielki miał osobiście przybyć na miejsce, by rozstrzygnąć spór graniczny i wyznaczyć rubieże osady. Prawdziwy zwrot w historii przyniósł jednak koniec XVIII wieku, kiedy to w ramach kolonizacji józefińskiej do Gawłowa Nowego zaczęli napływać ewangelicy z Niemiec. Gawłów Stary pozostał polski i katolicki. Jak odnotowuje w swojej pracy o historii parafii Danuta Mistarz, dla nowych mieszkańców w 1809 roku wzniesiono drewniany zbór, osobliwy, bo „miejscowi cieśle zbudowali go na wzór tradycyjnych polskich kościołów drewnianych, z trójbocznym zamknięciem ściany ołtarzowej i prostą wieżą od frontu”. Ewangelicy później mieli swojego pastora o nazwisku Gruber, przyjeżdżającego na nabożeństwa z Bochni. Podczas II wojny światowej, gdy Niemcy chcieli w ramach akcji odwetowej spacyfikować miasto, pastor Gruber wspólnie z ks. prałatem Kucem uprosili władze o zmianę decyzji. Uratowali setki Bochnian. Podobną postawą wykazał się Filip Hulski, ewangelik prowadzący gospodarstwo przy zborze. Nie wydał Niemcom Żydów ukrywających się w Gawłowie. Jego syn Jan ożenił się z Polką, założył tu rodzinę i po wojnie nie starał się odzyskać odziedziczonej po ojcu ziemi. „W Polsce się urodziłem i Polakiem się czuję” – wyznał sąsiadom, a ziemi nie chciał odbierać wdowie po konspiratorze i patriocie czasów wojny. – Do dziś śladem tej polsko-niemieckiej, ewangelicko-katolickiej historii są nazwy rejonów w Gawłowie. Ja na przykład mieszkam w rejonie, który nazywa się Koniec Polski, a Marzena mieszka na Końcu Niemieckim – tłumaczy Urszula Cholewa, parafianka zaangażowana m.in. w miejscowe, prężnie działające koło gospodyń wiejskich.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »