Świt na Polanie Gąsienicowej to moja cicha modlitwa, w czasie której nie używałam słów, ale była ona obecna w pięknie, w osobach obok zapatrzonych w dal. Ta powoli rodząca się jasność była jakby obietnicą, po każdej nocy nadchodzi świt, ale to od nas zależy, czy go przyjmiemy.