• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Pierwszy akapit nowych dziejów

    Joanna Sadowska

    |

    Gość Tarnowski 37/2012

    dodane 13.09.2012 00:00

    Jubileusz szkolnictwa w Zabłędzy. W progach tej szkoły uczą się kolejne pokolenia. I mimo że jest zupełnie inny świat niż ten sprzed 100 lat, wartości wciąż są te same.

    Na pierwszy rzut oka – szkoła jak każda inna. Może trochę mniejsza, ale za to przytulniejsza. Coś ją jednak wyróżnia. To nie tylko historia, choć zaczęli pisać już 101. rozdział swej dziejowej kroniki. I nie atmosfera, która jest tu naprawdę rodzinna. Wyróżnia ją to, jak każdego dnia na nowo odczytują duchowy testament swojego patrona – bł. Jana Pawła II.

    Kierunek życia

    – „Proszę was, wychowawcy, którzy jesteście powołani, aby wpajać młodemu pokoleniu autentyczne wartości życia, uczcie dzieci i młodzież tolerancji, zrozumienia i szacunku dla każdego człowieka. Wychowujcie młode pokolenie w klimacie prawdziwego pokoju.

    To jest ich prawem. To jest waszym obowiązkiem”. Te słowa Jana Pawła II są naszym kierunkowskazem. To niełatwe zadanie dla nauczycieli pracujących w szkole, ale możliwe do realizacji we współpracy z rodzicami naszych wychowanków – mówi Maria Solarz, dyrektor Szkoły Podstawowej im. bł. Jana Pawła II w Zabłędzy. Każdy dzień rozpoczynają modlitwą. – Ponadto 16. dnia każdego miesiąca mamy krótki apel oraz zajęcia poświęcone Ojcu Świętemu. W szkole istnieje też specjalna sala poświęcona patronowi, gdzie gromadzone są różne pamiątki, zdjęcia, albumy, informacje o dokonaniach i spuściźnie Jana Pawła II – dodaje dyrektor. Placówka jest również inicjatorem i organizatorem Gminnego Konkursu Wiedzy o Papieżu dla klas I–III. Organizowany jest on  18 maja, w dniu urodzin Karola Wojtyły.

    Oświatowe zaplecze

    Do zabłędzkiej szkoły chodzi 80 dzieci, uczących się w klasach od 0 do 3. Jak to możliwe, że wciąż istnieje tak mała placówka? – Oczywiście, że groziła nam likwidacja, ale udało się tego uniknąć. Młodsze dzieci, z klas 0–3, dowożone są do nas z sąsiedniej wsi. A nasze zabłędzkie, z klas 4–6, uczą się w niedalekiej Karwodrzy. Dzięki temu szkoła się utrzymała – wyjaśnia dyrektor. Zresztą placówka nie służy tylko dzieciom. To tak naprawdę jedyne zaplecze dla wsi i miejsce spotkań jej mieszkańców. – Pamiętam wiele imprez, które integrowały środowisko lokalne ze szkołą: kuligi po wiosce, wyjazdy do sąsiednich szkół, wspólne zabawy z uczniami i rodzicami. Większe uroczystości szkolne kończyły się spotkaniami z rodzicami, a potem wspólną zabawą nauczycieli i rodziców – wspomina była uczennica i dyrektor Halina Gawron. To tu przed laty odbywały się cykliczne projekcje filmów, wystawiano jasełka i przedstawienia teatralne. Ponadto, przez prawie 30 lat działało Szkolne Schronisko Młodzieżowe, z bazą noclegową na 25 miejsc. – W szkole zakupiono też telewizor, który udostępniano mieszkańcom do oglądania programów sportowych i kulturalnych – dodają absolwenci.

    Karuzela zmian

    Pierwsze wzmianki o nauczaniu w Zabłędzy pochodzą z 1914 r. –„Zachowana z tego okresu kronika szkolna wymienia Ignacego Lelakowskiego – pierwszego nauczyciela tejże szkoły. Nauka odbywała się w budynku drewnianym, przekazanym przez pana Michałka. Tam mieściło się małe mieszkanie dla nauczyciela oraz jedna izba szkolna” – czytamy w opracowaniu Krzysztofa Jasińskiego. Niedługo po rozpoczęciu nauki, z powodu inwazji rosyjskiej, szkołę zamknięto. Wszystko zaczęło wracać do normalnego stanu w grudniu 1915 roku. – Do szkoły chodziłam w latach 50., ale pamiętam wspomnienia najstarszej absolwentki, Franciszki Kapki, którą uczyła Maria Skorupska. Była to wychowawczyni nader elegancka, chodząca w supertoaletach i kapeluszach na głowie, wielka miłośniczka teatru, którym chciała zarazić uczniów – opowiada Halina Krzyśko. Potem przyszła okupacja i nauka w jednej małej i ciemnej izbie dworskiej oraz stodole. – Okupant dążył do wyniszczenia ducha polskości w narodzie. Ograniczył naukę języka polskiego, zabronił uczyć historii Polski, okroił naukę geografii, pozabierał ze szkoły mapy Polski i obrazy historyczne. Szeroko rozwinięta została sieć szpiegowska, śledzono nauczycieli, donoszono na nich do gestapo. Stosunek mieszkańców do szkoły nie był w tym czasie zadowalający – dodaje K. Jasiński. Placówce nie tylko udało się przetrwać lata zawieruchy wojennej, ale zaczęła prężnie działać, również poza oświatą. W 1953 roku, po 13 latach starań, zezwolono na budowę nowego budynku szkoły. Po kolejnych 40 rozpoczęto przygotowania do rozbudowy szkoły. Powołano Społeczny Komitet Rozbudowy Szkoły Podstawowej w Zabłędzy. Jej konto zasilał m.in. wydawany z inicjatywy Krzysztofa Jasińskiego kalendarz cegiełka, rozprowadzany przez szkołę. W 2006 roku szkoła otrzymała patrona, a rok temu sztandar.

    Szkolna przygoda

    Od chwili, gdy pierwsi uczniowie rozpoczęli w Zabłędzy naukę czytania i pisania minęło 100 lat. Dziś w progach są kolejne pokolenia, zupełnie inny świat, ale wartości wciąż pozostają te same. – Jest tu fajnie – mówią dwie drugoklasistki, podskakując. – I lubimy szkołę – dodają, przeskakując na drugą nogę.• W artykule wykorzystano materiały z biuletynu „Nasza wieś – Zabłędza”, nr 1(5)

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół