• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Zapraszamy do serwisu specjalnego

    Otwarty bok Chrystusa

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 47/2012

    dodane 22.11.2012 00:00

    Drewniany kościółek w Męcinie koło Limanowej to jeden z wartościowszych zabytków w Małopolsce. W środku też ma skarby, niematerialne.

    Historia świątyni nie jest długa. W 1565 roku kościół przeszedł w ręce arian. Katolicy odzyskali świątynię po 40 latach. Arianie zabrali i zniszczyli wszystkie figury, obrazy. Kościół był ponoć tak zniszczony, że parafianie postanowili zbudować nowy. – Ksiądz Orzechowski, późniejszy proboszcz, zapisał, że nie zostały nawet żadne ołtarze. Został tylko wkopany wielki krzyż i pod nim obraz Twarzy Pańskiej (wisi dziś z lewej strony prezbiterium) – opowiada Michalina Gawlik, parafianka, wnikliwie badająca historię parafii i kościoła. Dalej zaś pisze ks. Orzechowski: „Dałem mój własny obraz Pana Jezusa bok otwierającego”. Obraz ten wykonano w 1698 roku. – Jest o tym adnotacja na odwrocie tego dzieła – dodaje M. Gawlik. W kościele męcińskim umieszczono go w 1715 roku. Od razu w głównym ołtarzu. – Prawdopodobnie ołtarz wykonano specjalnie dla tego obrazu. Jest doskonale wpasowany, a poza tym barokowe rzeźby aniołów trzymają atrybuty męki Pańskiej – dodaje Ludwika Dudzik, emerytowana nauczycielka z Męciny. Obraz Chrystusa Cierpiącego dość szybko zasłynął łaskami. Miejscowość zaś stała się sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego.

    Firanka złotem haftowana

    Minęło 30 lat od wniesienia obrazu, a – jak pisze o tym ks. dr Władysław Szczebak – Tabele Załuskiego odnotowują, że jest to „imago gratiosa”, czyli obraz łaskawy, łaskami słynący. – Przy tym obrazie Chrystusa Cierpiącego wspomniany proboszcz Orzechowski założył w 1739 roku bractwo Najświętszego Serca Pana Jezusa – informuje ks. Antoni Piś, proboszcz męciński. Ciekawa jest data erygowania, bo nabożeństwo do Serca Jezusa pojawiło się po paryskich objawieniach św. Małgorzaty Alacoque. W Polsce wprowadzili je pijarzy w 1705 roku. W Męcinie już 30 lat później. – Dobrze to świadczy o gorliwości proboszcza i poziomie życia religijnego – pisze ks. Szczebak. Do Męciny schodzili się wierni z całej okolicy, by modlić się przed Jezusem otwierającym swój bok. – Modlili się gorliwie i przynosili wota do wizerunku Chrystusa, nawet dywany, aby upiększyć miejsce przebywania Pana Jezusa – mówi Michalina Gawlik. Jednym z pierwszych była firanka złotem i srebrem haftowana, którą zasłaniano obraz codziennie wieczorem. Niestety, dziś wotów nie ma. – W czasie zaborów Austriacy zabrali kosztowności i już ich nie oddali – dodaje pani Michalina. Kult też osłabł.

    Obraz w każdym domu

    – Ale nie bardzo pasuje ta nasza historia do cyklu o zapomnianych sanktuariach – uśmiecha się Ludwika Dudzik. Bo nikt tu o obrazie nie zapomniał. – Obchodziliśmy tu jakiś czas temu uroczystość 300-lecia tego obrazu. Udało się wtedy wydrukować obrazki, reprodukcje, które znalazły się chyba w każdym domu – mówi ks. Antoni. Zachowany w dobrym stanie obraz, nadal jest w głównym ołtarzu zabytkowej świątyni. Parafialny kościół stoi z drugiej strony. – Tu ludzie cały czas zaglądają i nadal modlą się do Chrystusa Cierpiącego. Kult zaś, owszem, jest słabszy niż przed wiekami, ale jest – przekonuje pani Ludwika. – Swego czasu stąd rozniósł się po Polsce, bo kopie naszego Pana Jezusa są m.in. w Imbramowicach czy Rozwadowie – dodaje Michalina Gawlik. Stojący na szlaku architektury drewnianej stary kościół w Męcinie gości każdego roku tysiące turystów. Niektórzy, pochodzący z odległych stron ludzie, zostawiają wpisy, takie jak ten: „Panie Jezu Miłosierny, wielbimy Cię i prosimy o Twoje błogosławieństwo”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość
      przewiń w dół