• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Złoto wykuwa się co dzień

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 02/2013

    dodane 10.01.2013 00:00

    Brzeskie Ziarenka Nadziei są dowodem na to, jak niewielkie nakłady zwracają się stukrotnie. Niekoniecznie brzęczącą monetą.

    Był rok 1998. Brzeska parafia pw. Miłosierdzia Bożego miała dopiero 5 lat, kiedy ówczesny proboszcz ks. Józef Mularz powołał do życia dziecięcą scholę, która z czasem przyjęła nazwę Ziarenka Nadziei. Od początku za stronę muzyczną przedsięwzięcia odpowiada parafialny organista, a tak naprawdę człowiek orkiestra Andrzej Gicala. – Dziś schola liczy 86 dzieci w wieku od 7. do 13. roku życia. Przez prawie 15 lat przewinęło się przez zespół kilkuset małych śpiewaków – mówi A. Gicala. I ciągle przychodzą nowi. – Przyjmujemy wszystkie dzieci, które po prostu chcą tu być, chcą śpiewać, chcą ćwiczyć – dodaje pan Andrzej. Zespół poza tym, że łączy dzieci, spaja całą parafię. – To naturalne, że kiedy małe dzieci pracują przy parafii, ściągają do niej całe swoje rodziny. Dzieci są niczym cement łączący dorosłych – dodaje ks. Przemysław Podobiński, opiekun duchowy zespołu. To przecież rodziny powierzają dzieci parafii. – A my wspieramy ich w wychowaniu przez kształtowanie w nich odpowiedzialności, sumienności, kultury osobistej – tłumaczy Daniel Majcher, opiekun grupy.

    Dla chcącego nic trudnego

    Jeśli ktoś wchodzi do Ziarenek, to rzadko je definitywnie opuszcza. – Byłam „ziarenkiem”. Moje uzdolnienia muzyczne były raczej żadne, ale cały czas byłam w zespole, starałam się jak najlepiej – przyznaje Ania Góra, studentka. Marta Bąk, maturzystka z Brzeska, dodaje, że ogromna radość nie tylko z tego, co zespół śpiewał, ale jak ćwiczył, ile było przy tym frajdy, łączyła dzieci we wspaniałą wspólnotę. – Tę czystą radość przenosiliśmy na nasze występy i to się udzielało dorosłym – dodaje. Obie dziewczyny od 8 lat nie są już członkiniami zespołu. Od czasu do czasu tylko pomagają w pracy. – Stale mamy kontakt z panem Andrzejem, panem Danielem. Po latach śpiewania została nam przyjaźń. I nadal ścisły związek z parafią. I z Panem Bogiem – mówią. Schola jest zatem inwestycją nie tylko w dziś, ale i jutro wspólnoty parafialnej. – Powiedziałam, że byłam „ziarenkiem”, ale tak naprawdę, dalej się nim czuję – uśmiecha się Ania Góra.

    Nie ścigamy się w zawodach

    Zespół nie został stworzony z myślą, by zgarniać nagrody na festiwalach. – Chodzi nam zupełnie o coś innego – uśmiecha się Daniel Majcher. Andrzej Gicala i Ziarenka wychowały kilku wokalistów znanych już nie tylko w regionie. – Mamy taką zasadę, że nasze „złoto” wypalamy każdego dnia na próbach, warsztatach, koncertach. Staramy się o jak najwyższy poziom muzyczny, ale jesteśmy wspólnotą duszpasterską – opowiada A. Gicala. – Pracujemy z dziećmi na chwałę Bożą, pokazujemy im i uczymy piękna liturgii – dodaje ks. Podobiński. Ośmioletnia Milenka Kuta śpiewa w Ziarenkach od kilku miesięcy. – Lubię to robić. Kiedy ćwiczymy i śpiewamy w kościele czy na scenie, sprawiamy radość sobie i innym – zauważa rezolutnie.

    Inwestycja w człowieka

    Same dzieci mają sporo frajdy z tego, że mogą razem być ze sobą, że mogą występować. Wiele radości sprawiają im też tygodniowe wyjazdy wakacyjne. – Opracowujemy program, który pokazujemy u nas i w parafiach, które nas zaproszą zazwyczaj w październiku – mówi Daniel Majcher. Przy okazji zespół rozprowadza płyty, które ma w swym dorobku. – Pokazujemy dzieciom, że nasza praca może mieć też konkretną wartość materialną. Dzięki temu, co uzbieramy, możemy na wakacje pojechać wszyscy za minimalną odpłatnością – tłumaczy pan Daniel. Nagranie płyt też kosztuje. Tu dokładają się sponsorzy, parafia. Na co dzień pomagają też rodzice. – Kiedy wspólnie zdecydowaliśmy, aby zrobić tzw. andrzejki dzieciom, to poskładaliśmy jakieś pieniądze i się udało – opowiada Wioletta Chmura-Mocię, która ma w scholi dwójkę dzieci. Jeżeli koncerty odbywają się blisko Brzeska, to rodzice dowożą swoje pociechy. Kiedy trzeba zadbać o jednolite stroje, to też jest troska rodziców. – Nasze dzieci wspaniale się tu rozwijają. Opiekunowie mają ogromny talent do pracy z dziećmi, toteż dzieci chcą chodzić, chcą tu być – dodaje pani Wioletta. Chcą być w Ziarenkach, chcą być przy parafii, chcą być w Kościele.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół