• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Niebo a ziemia

    dodane 02.01.2014 00:00

    – Nie możemy spać spokojnie, podczas gdy któryś z naszych bezdomnych braci może umrzeć z wychłodzenia czy braku podstawowej pomocy – przypomina bp Andrzej Jeż.

    Pierwszą placówką, jaką założyła reaktywowana w 1989 roku Caritas Diecezji Tarnowskiej był dom dla bezdomnych mężczyzn.

    Nikt nie śpi na ulicy

    – Za komuny w zasadzie prawie wszyscy żyli biednie, ale mieli pracę, zameldowanie, mieszkanie. Przyszedł rok 1992 i wielu ludzi zaczęło odczuwać skutki uboczne transformacji. Do kuchni przy parafii księży misjonarzy zgłaszało się wielu bezdomnych mężczyzn po posiłki. Myśląc o nich i im podobnych potrzebujących, uruchomiliśmy pierwszy dom dla bezdomnych – wspomina s. Savia Bezak, wieloletnia pracownica centrali diecezjalnej Caritas. Dom mieścił się w Tarnowie przy ul. Krakowskiej, koło wiaduktu kolejowego. Był mały, kilkanaście łóżek. Po paru latach udało się pozyskać pustostan na ul. Prostopadłej. Tu dom funkcjonował przez kilkanaście lat. Barak miał już jednak 60 lat. Był w złym stanie technicznym. – Przestał też wystarczać, bo łóżek było 40, a w czasie zimy mieszkańców nawet setka. Spali w kaplicy i na korytarzach, była jedna łazienka. Warunki bytowe były bardzo, bardzo trudne – dodaje Jerzy Maślanka dyrektor domu. Zaletą placówki był jednak fakt, że była i nikt nie musiał spać na ulicy.

    Taka różnica

    Nowy budynek to inwestycja samorządu Tarnowa. Kosztował 4 mln złotych. – Problem bezdomności leży w gestii samorządu gminnego. Caritas niesie pomoc tym, których problem ów dotyka, bo do tego przynagla nas nasza wiara. Samorząd od jakiegoś czasu wspierał tę działalność – mówi ks. Ryszard Podstołowicz, dyrektor Caritas Diecezji Tarnowskiej. Nowy dom ma 100 miejsc noclegowych w pokojach czteroosobowych. Do dyspozycji mieszkańców jest 10 łazienek. Znajduje się w obiekcie także łaźnia i kuchnia Caritas, która wydaje codziennie 200 posiłków najbiedniejszym mieszkańcom miasta. Z zewnątrz budynek wygląda imponująco, w środku jednak jest skromnie. – 10 lat mieszkam w domu, tak się życie poskładało. To, co jest teraz, a to, co było, to niebo i ziemia. Taka różnica. Teraz nasza sprawa, żeby to uszanować – mówi Bogusław, jeden z mieszkańców.

    Dzieło miłosierdzia

    Działającą w nowej siedzibie od wiosny placówkę poświęcił 20 grudnia 2013 roku bp Andrzej Jeż. Erygował również w ośrodku kaplicę pw. bł. Jana Pawła II. – Dziękuję dyrekcji tego domu oraz wszystkim jego pracownikom, że nigdy nikogo nie pozostawili na pastwę mrozu, głodu i bezdomności. Dziękuję, że walczycie o życie każdego człowieka i to ono jest pierwszym i najważniejszym kryterium waszej posługi. A ta posługa wpisuje się w rzeczywiste znaczenie słowa „Caritas” – miłości miłosiernej, dobroczynnej – czyli przynoszącej prawdziwe dobro – przypomniał w homilii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół