• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Trudne słowo „dziękuję”

    dodane 12.06.2014 00:15

    „Poczekajmy, nie minie rok i wszystko rozkradną, a na koniec podpalą to, czego się nie da wynieść” – wieszczył ktoś w 2013 roku na jednym z limanowskich forów internetowych.

    Świetlica na romskim osiedlu w Koszarach koło Limanowej działa od roku. Nikt niczego nie ukradł, nie zniszczył, nie podpalił. – Nie obyło się jednak bez problemów – przyznaje ks. Piotr Grzanka, wicedyrektor Caritas Diecezji Tarnowskiej, która wybudowała i prowadzi tę przystań dla romskich dzieci. Obiekt powstał za pieniądze przekazane przez wojewodę, ale środki na prowadzenie działalności są co najwyżej symboliczne. Problemem są też lokalne podziały, których nie zniweluje jedna taka placówka. Romowie, których w Koszarach mieszka ponad setka, są też podzieleni między sobą. To po co było w takich okolicznościach robić tę świetlicę? – Warto ją prowadzić dla tych dzieci – twierdzi ks. Piotr. Codziennie na ponad 5 godzin przychodzi ich co najmniej trzydziestka. – Po roku widzimy owoce naszej pracy. W szkole może nie mają sukcesów, ale przynoszą z niej pozytywne oceny za zadania domowe, które tu odrabiają. Co ważniejsze, dziś wiedzą, że nie wolno bić, pluć czy wyzywać drugiego człowieka, i tego się trzymają. Potrafią powiedzieć „dzień dobry”, „proszę”, „przepraszam” – mówi Agnieszka Kapturkiewicz, nauczycielka ze świetlicy.

    Niestety, wzorców wynoszonych ze świetlicy nie respektuje się w środowisku, w którym mieszkają, ale dzieci nie są temu winne. Zdaniem Jolanty Kądziołki, romskiej asystentki ze szkoły, która serce oddała świetlicy, dzięki temu miejscu coś się może zmienić. – Część z tych dzieci chce się uczyć, więcej wiedzieć, coś umieć. Może dzięki temu będzie im lepiej niż starszemu pokoleniu? – zastanawia się.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół