• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Cacko Talowskiego

    dodane 04.02.2016 00:15

    Święty Antoni Padewski, obrońca biednych, jest patronem potężnym. Przekonują się o tym choćby mieszkańcy Nagoszyna, którzy pod opieką świętego dokonują wielkich rzeczy.

    Być może za sprawą patrona rzeczy znalezionych wierni z Nagoszyna odnajdują w sobie tak wiele serca dla miejscowej świątyni, że składają sumiennie ofiary, dzięki którym ich kościół odzyskał blask.

    Kościół wyjątkowy

    Jest rok 1792. Dziedzic Paweł Leński, do którego należały: Nagoszyn, Bobrowa i Bobrowa Wola, kupuje w Ropczycach drewniany kościółek św. Barbary, który składa w swoich dobrach. Duszpasterstwo sprawuje tu ksiądz z Przecławia. Sto lat później kościółek jest już za mały, bo około 3 tys. ludzi korzysta tu z posługi kapelana. Zapada decyzja o budowie nowej świątyni. Stara zostaje przekazana do Lichwina koło Tuchowa. Obecna świątynia stanęła w latach 1923–1925, w stylu neogotyckim, według projektu profesora Politechniki Lwowskiej Teodora Talowskiego. – Jego dzieła są malowniczo rozedrgane, co nadaje im niepowtarzalny wyraz – zauważa Wojciech Bałus, znawca architektury Talowskiego. Tę wyjątkowość umieją docenić parafianie z Nagoszyna, którzy tylko w ostatnich 5 latach na renowację kościoła wydali prawie 1,7 mln zł. – Pomagał nam Urząd Gminy w Żyrakowie, pomógł marszałek województwa podkarpackiego, jeśli mógł, to także wojewódzki konserwator zabytków i Bank Spółdzielczy w Żyrakowie. Jednak chciałbym powiedzieć „wielkimi literami”, że najwięcej zdziałała ofiarność ludzi. Parafianie nie są bogaci. Nieraz, by zarobić na chleb, muszą wyjeżdżać za granicę. Ale jak robimy coś przy kościele, to każdy stara się dołożyć choć odrobinę. Kto może. Bo jednak oczywiste jest, że najpierw trzeba żyć, by potem filozofować. Wszystkim bardzo dziękuję, szczególnie parafianom – mówi ks. dr hab. Kazimierz Talarek, proboszcz parafii.

    Finanse na tacy

    Prace renowacyjne w 2009 roku zaczął poprzedni duszpasterz ks. dr Adam Kardyś. Były to: malowanie kościoła, wymiana ogrzewania, renowacja kolejnych elementów wyposażenia, potem prace przy ścianach zewnętrznych, zakup organów. – Kiedy przyszedłem do parafii, kontynuowaliśmy te prace. Było mnóstwo roboty. Nieocenioną pomocą, doradztwem, fachowością, szerokim spojrzeniem służył mi Tomasz Zawadzki, właściciel firmy Superior, która pracowała przy kościele. Cudów przy renowacji zwłaszcza drewnianych elementów dokonywali Lucyna i Włodzimierz Obszarscy z Krynicy, a wcześniej firma Filipa Wozowicza – dodaje ks. Talarek. Lista prac zawiera wiele stron zapisanych drobnym drukiem. Data, rodzaj pracy, kto wykonał, jaki był dokładny koszt. – Co miesiąc mówię parafianom, ile zebraliśmy na cele inwestycyjne oraz ile i na co zostało wydane. Szczegółowy bilans zawsze jest dostępny w kancelarii. To ważne, bo tylko przy pełnej przejrzystości finansów możemy wspólnie coś zdziałać – dodaje ks. Kazimierz. Większość prac w Nagoszynie jest już zrobiona. Efekt jest imponujący, cieszy oko i serce, choć jeszcze trochę wysiłku miejscowi muszą poświęcić dla swej świątyni. Uwagi wymaga też kaplica w Bobrowej. Najważniejsze, choć może nieoczywiste, że mimo takiego natłoku koniecznych inwestycji cały czas trwa normalne duszpasterstwo. A miejscowi potrafią zatroszczyć się nie tylko o miejsce kultu Bożego, ale – wzorem swego patrona – także o słabszych, biedniejszych, gorzej się mających.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół