Śmigłowce z Mielca dla polskiego wojska?

dodane 09.02.2016 18:10

bs

Obecny rząd chce, aby podpisanie kontraktu wartego ok. 13,3 mld zł odbyło się także z korzyścią dla polskiego przemysłu.

Śmigłowce z Mielca dla polskiego wojska?   arch. PZL Mielec Black Hawk
Wizytówka PZL Mielec

Przypomnijmy, wiosną ubiegłego roku MON, kierowane wówczas przez Tomasza Siemoniaka (PO), w przetargu na 50 wielozadaniowych śmigłowców dla polskiego wojska zakwalifikowało do końcowego etapu śmigłowiec H225M (dawniej EC725) Caracal produkcji francuskiej firmy Airbus Helicopters. Odrzucono oferty PZL Mielec i PZL Świdnik.

Już wtedy w rządzie zawrzało, decyzji sprzeciwiał się m.in. PiS. Po przegranym przetargu dla wojska w PZL Mielec zwolniono kilkaset osób.

Jak informuje rzecznik prasowy MON Bartłomiej Misiewicz, ostateczne decyzje dotyczące przetargu na Caracale jeszcze nie zapadły. - Negocjacje offsetowe w Ministerstwie Rozwoju, od których uzależniony jest los przetargu, jeszcze się nie zakończyły, nie możemy więc w tej chwili informować o naszych planach - czytamy w odpowiedzi rzecznika na pojawiające się w krajowych mediach informacje dotyczące wycofania się polskiego rządu z planów kupna 50 śmigłowców Caracal dla wojska.

Jednak jak informuje przy tym rzecznik, obecne kierownictwo MON od początku podkreśla, że inwestycje w sprzęt i uzbrojenie dla wojska muszą odbywać się nie tylko z korzyścią dla wojska, ale także w interesie polskiego przemysłu i polskich zakładów produkcyjnych. Ta sama idea dotyczy przetargu na śmigłowce wielozadaniowe.

- Podczas swojej ostatniej wizyty we Francji minister Antoni Macierewicz rozmawiał z MO Francji m.in. również o tym przetargu, decyzje jednak jeszcze nie zapadły. Mamy nadzieję, że sprawa przetargu na śmigłowce wielozadaniowe zostanie rozstrzygnięta w ciągu najbliższych dni - pisze Bartłomiej Misiewicz.

Mieleckie zakłady lotnicze są największym w Polsce producentem statków powietrznych i choć te informacje dają wielkie nadzieje mieleckim zakładom, to jednak Ministerstwo Obrony Narodowej nie potwierdza na razie doniesień prasowych o rozpoczętych już rozmowach z Lockheed Martin, właścicielem PZL Mielec, o dostawie dla polskiej armii śmigłowców Black Hawk, które są tutaj produkowane.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | MON, POLSKIE WOJSKO, PRZETARG, PZL MIELEC, ŚMIGŁOWIEC

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 2 Hydrus 09.02.2016 22:46
Ani zakłady w Mielcu, ani w Świdniku nie należą do polskiego przemysłu obronnego. Mielec, to zakład amerykański, a Świdnik jest włoski. I to firmy z tych krajów zarobią na dostawach dla polskiej armii (jeżeli wygrają przetargi na te dostawy). Polski przemysł obronny nic z tego nie będzie miał. To po pierwsze.
A po drugie, Wojsko Polskie zgłosiło zapotrzebowanie na śmigłowiec o konkretnych parametrach. Ani amerykanie, ani włosi nie zgłosili do konkursu śmigłowców odpowiadających zapotrzebowaniu Polskiej Armii. Temu zapotrzebowaniu odpowiadały śmigłowce francuski i dlatego zostały zamówione.
Sytuacja wygląda tak, że ktoś ogłosił, że chce kupić dużą ciężarówkę, a dostawcy zaoferowali mu dostawczak. A gdy kupujący odrzucił ich propozycję, gdyż ta nie odpowiadała jego zapotrzebowanie, sprzedawcy dostawczaków podnieśli wrzask, że się ich wyklucza i nie kupuje ich produktów.
Jeżeli Wojsko Polskie ma kupić śmigłowce w amerykańskiej lub włoskiej firmie, zamiast we francuskiej, to albo amerykanie i włosi przedstawią produkty odpowiadające zapotrzebowaniu armii, albo armia zmieni zapotrzebowanie pod produkty z Mielca lub Świdnika. I wtedy będzie można kupić wyroby którejś z tych firm. A może najlepiej od obydwóch. A że to nieracjonalne? Że drogie? Kogo to obchodzi. Najważniejsze by były miejsca pracy i związkowcy byli zadowoleni. Bo związkowcy zamiast zapytać prezesów swoich firm, dlaczego nie zgłosili na konkurs śmigłowców odpowiadających zapotrzebowaniu naszej armii, to podnieśli krzyk, że nie zamówiono produkowanego w ich zakładach badziewia. Najpierw trzeba mieć produkty, których potrzebuje kupujący, a później ewentualnie można dyskutować dlaczego te produkty nie zostały kupione.
I na koniec jeszcze raz. Ani zakłady w Mielcu, ani też zakłady w Świdniku nie są zakładami polskiego przemysłu obronnego. Zostały sprzedane obcym firmom i już nie są zakładami polskimi.

wszystkie komentarze >

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.