• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Na próżno gęba się rusza, kiedy nie modli się dusza

    Beata Malec-Suwara

    |

    Gość Tarnowski 37/2016

    dodane 08.09.2016 00:00

    Do Tylicza trzeba pojechać. Zwłaszcza do Matki Bożej Tylickiej, która spieszy z pomocą rodzinom i daje chorym uzdrowienie.

    Biskup tarnowski Andrzej Jeż 27 sierpnia erygował w Tyliczu 25. sanktuarium maryjne w diecezji tarnowskiej. – Przez 32 lata razem z naszym proboszczem pielgrzymowaliśmy do różnych sanktuariów nie tylko w Polsce – mówili podczas uroczystości przedstawiciele tylickiej parafii, dziękując biskupowi za dekret ustanawiający sanktuarium. – Często ksiądz proboszcz powtarzał, że przyjdzie taki czas, że i do Tylicza będą przyjeżdżać czciciele Matki Bożej Tylickiej z różnych zakątków świata. Nikt z nas nie myślał, że tak się stanie za naszego życia. Tymczasem w ostatnich latach do naszej parafii przyjeżdżają pielgrzymi nie tylko z Polski, ale i różnych państw i kontynentów. Od dziś możemy z dumą powiedzieć, że mamy swoje sanktuarium.

    Duma i mistyka

    Trudno byłoby tę dumę odebrać miejscowym. Kościół tylicki ogłoszony sanktuarium parafianie zaczęli budować zaledwie 15 lat temu. W 2006 r. odprawiona została tu już pierwsza Msza św., a w 2007 świątynię konsekrował ówczesny biskup tarnowski Wiktor Skworc. Oczywiście nie tempo budowy zadecydowało, że miejsce to stało się dla diecezji szczególe, ale znajdujący się w tutejszym kościele obraz Matki Bożej Tylickiej, czczony od ponad czterech wieków. Dzieło namalowane przez Adriaena Isenbrandta zostało tu prawdopodobnie przywiezione przez biskupa krakowskiego Piotra Tylickiego. Biskup tarnowski Andrzej Jeż w homilii wygłoszonej w Tyliczu zauważył, że nie pomogą zewnętrze wysiłki, akty formalne, jeżeli Pan Bóg nie będzie chciał na tym miejscu na nas oddziaływać. – W tym miejscu czujemy się wszyscy uprzywilejowani – mówił biskup. – To wyraz naszej tęsknoty za Bogiem. Należy tę tęsknotę wzmacniać. Służy temu nie tyle zwykła atrakcyjność turystyczna danego sanktuarium, co mistyka miejsca, którą tworzą przede wszystkim modlitwa, cisza, możliwość dobrze odbytej spowiedzi, uczestniczenia w pięknie sprawowanej liturgii – zauważył biskup, dodając, że wielu turystów przyjeżdżających do Tylicza staje się pielgrzymami. Wchodzą w inną rzeczywistość. Szukają tu Boga i sensu swojego życia.

    Jak to do Matki

    Miejscowi doświadczają opieki swojej Matki. Nietrudno tu znaleźć takich, którzy coś Jej zawdzięczają. – Nasz syn miał trzy miesiące, kiedy wycięto mu trzy czwarte płuca, potem przez 5 miesięcy był w Rabce podpięty do różnych aparatur, które trzymały go przy życiu. Wierzymy, że u Matki Bożej Tylickiej wymodliliśmy dla niego zdrowie. Dziś to dorosły chłop i ma już swoje pierwsze dziecko – opowiada pan Bolesław z Tylicza. Kustosz tego miejsca ks. Marian Stach mówi, że ludzie tu naturalnie, jak to do Matki, przychodzą ze swoimi problemami. Sam zresztą wiele Jej zawdzięcza. – Kilka razy już byłem w szpitalach, 10 dni temu przeszedłem zawał – mówi, wierząc, że dzięki tylickiej Matce żyje. Krąg tych, którym Matka Boża pomogła, wychodzi i poza Tylicz. Wracające stąd w ubiegłym roku małżeństwo z Kielc cudem uniknęło śmierci na drodze. Wierzą, że to dzięki Matce Bożej.

    Chylę czoła

    Tylko w ubiegłym roku odwiedziło to miejsce ok. 60 tys. osób. Motywem przyjazdu była chęć zobaczenia drewnianego zabytkowego kościółka pw. Świętych Piotra i Pawła, dwóch cerkwi znajdujących się na terenie parafii i powstałych w ostatnich latach Dróżek Maryjnych, Golgoty czy Alei Świętych – w sumie 20 kaplic różańcowych i 19 grot (niektóre z nich są jeszcze w fazie tworzenia, jak Grota Dusz Czyśćcowych czy Grota Dumania), figury Chrystusa Króla i świętych. Nad Dróżkami został rozpostarty duży różaniec z kamieni. – Chylę czoła przed tym, który obmyślił to miejsce. Choć głowę trzeba schylić, by i zdrowaśką z kamienia nie oberwać. I dobrze – zauważa żartobliwie jeden ze zwiedzających. – Z kolei czytając wszystkie napisy, można przeżyć małe rekolekcje. Jest się tu nad czym zastanowić – dodaje. Ksiądz Marian Stach, tylicki proboszcz, przyznaje, że o to mu chodziło, kiedy planował to wzgórze. – Tu turysta staje się pielgrzymem. Tu nic nie trzeba, ale iść, czytać i myśleć, poddać się myśleniu. Chciałem, żeby to miejsce poszerzało duchowość człowieka, miało wpływ na jego życiowe decyzje – przekonuje. Napisy utworzone z 45 tys. liter to cytaty zaczerpnięte z Pisma Świętego, świętych, wieszczów, pieśni religijnych czy mądrości ludowej. Czytamy: „Na próżno gęba się rusza, kiedy nie modli się dusza” albo „Wołasz Boga; On często schodzi po kryjomu i puka do drzwi twoich, aleś rzadko w domu” czy „Małżeństwo jest to ciężar, który traci na ciężarze, gdy się go ciągnie w parze”.

    Nas tutaj przywiodła Opatrzność

    Już w dniu ogłoszenia sanktuarium Matki Bożej Tylickiej – Opiekunki Rodzin i Uzdrowienia Chorych – widać było, że ludzie przyjeżdżają tu z rozmaitych powodów. – Jeszcze rano nie wiedzieliśmy nic o tym miejscu. W okolicy spędzamy urlop. Państwo, u których się zatrzymaliśmy, powiedzieli nam o tym sanktuarium. Jest tutaj pięknie – mówi pani Bożena z okolic Dębicy ze łzami w oczach. Wzruszenie? – Nie, to alergia – wyjaśnia.Jej mąż przyznaje, że jest poruszony. – Nie żałujemy, że nas tutaj przywiodła Opatrzność. Wiele tu świętych prawd, ale jedna brzmi mi dziś w uszach najgłośniej, że Polska będzie tylko katolicka, innej nie będzie wcale – dodaje. – A co się tutaj dzisiaj dzieje? – dopytuje z kolei grupa pielgrzymów z Myślenic. Kiedy słyszą, że biskup erygował tu sanktuarium, mówią, że wcale ich to nie dziwi. Niektórzy mówią, że to tylicki Licheń. – To miejsce przypomina Lourdes, La Salette, Fatimę, Ain Karem. Matka Boża w takich urokliwych miejscach zawsze działa. Byliśmy już w tak odległych sanktuariach, więc i tutaj chcieliśmy być – mówią z kolei państwo Danuta i Wojciech Bernady z Nowego Sącza. – Ponadto ogłoszenie sanktuarium to znowu nie taka częsta sprawa – dodają. Pani Anna z Porąbki Uszewskiej, gdzie także jest sanktuarium, przyznaje, że trafiła tu przez przypadek. – W Muszynie spędzam czas u rodziny. Byłam ciekawa, jak tutaj wygląda. Wszystko bardzo ładnie wkomponowane jest w naturalne środowisko, właściwie to nie wiadomo, czym bardziej się cieszyć: przyrodą i otoczeniem czy myśleć tylko o Bogu, choć przyroda to także przecież Jego dzieło – zauważa.

    Przytuleni przez Maryję

    Wśród „przypadkowych” pielgrzymów są i tacy, którzy przyjechali tu specjalnie do Matki Bożej, i to z konkretną intencją. – Chcemy z mężem prosić o zdrowie dla naszej wnuczki. Usłyszałam w radiu, że zostanie tu ogłoszone sanktuarium ku czci Matki Bożej Tylickiej, Opiekunki Rodzin i Uzdrowienia Chorych – zdradza motyw swego przyjazdu pani Barbara z Łętowic. – Jak tylko weszłam do kościoła, poczułam taki spokój. Już nie troskę, ale błogi spokój, pozytywne myślenie i skupienie się na modlitwie – dodaje. – To Matka Boża wzbudza tu takie zaufanie. Nie można od Niej oderwać wzroku. Cały czas chciało się na Nią patrzeć. Mimo że jest to nowy kościół, czuje się, że obraz jest omodlony. Patrząc na niego, widzimy miłość Matki do Dziecka, a my przecież też jesteśmy Jej dziećmi – dodaje z kolei pani Irena z mężem. Na wizerunek Matki Bożej Tylickiej zwrócił uwagę także bp Andrzej Jeż w czasie homilii wygłoszonej w Tyliczu. Widzimy na nim scenę pełną czułości i ciepła. Matka delikatnym gestem obejmuje swego Syna i przytula do swego policzka. Syn, tak jak to często robią dzieci, zakłada ręce na szyję Matki i tuli się w Jej ramionach. – Dwie twarze, Matki i Syna, trwają w miłosnym uścisku. Patrząc na ten obraz, czujemy się niejako przytuleni przez Maryję, objęci Jej troskliwym ramieniem. W Jej matczynych ramionach zawsze odnajdujemy również Jezusa. Maryja, przytulając nas do swego serca, prowadzi nas do Jezusa i chce, byśmy tak jak Ona objęli Go z miłością; byśmy uczynili z Niego centrum swojego życia i ostateczny cel naszej ziemskiej drogi – namawiał biskup.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół