• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Pani na Biedaczu

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 42/2016

    dodane 13.10.2016 00:00

    Figura Matki Bożej Niepokalanej przybyła tutaj na początku lat 80. XX wieku. Jej dłonie nadal są otwarte na każdego, kto przychodzi tu się modlić.

    W Bielczy, jadąc od Tarnowa, trzeba przed kościołem pw. Matki Bożej Anielskiej skręcić w lewo, na Biadoliny, a po kilkuset metrach odnaleźć drogę do stadionu. Stamtąd na tak zwane Góry jest już bardzo blisko. Na szczycie piaszczystego wzniesienia stoi krzyż, a niżej drewniana kapliczka, w której bieleje kamienna biała figura Niepokalanej.

    Szerokie schody wiodą do kaplicy, a przy nich ustawiono stacje Drogi Krzyżowej. Dawno temu, choć starsi to jeszcze doskonale pamiętają, ta część Bielczy nazywała się Biedaczem. – Ta nędzna ziemia, piaszczysta, dawała kiepskie plony. Ale, paradoksalnie, właśnie to miejsce zostało wybrane przez Pana Boga. Najpierw stanął tu w 1983 roku prosty drewniany krzyż, tutaj odbywała się Msza św. oazowa. W roku Wielkiego Jubileuszu krzyż został zastąpiony nowym, a obok niego stanęła figura Matki Bożej. W 1985 roku na moje prymicje pojawiły się przy alei do kaplicy stacje Drogi Krzyżowej. Powstanie kaplicy było wielkim pragnieniem społecznika Stanisława Majewskiego, nietuzinkowej postaci, założyciela kółka rolniczego. Okazuje się, że był też utajonym promotorem powstania kaplicy Matki Bożej. To miejsce w planie duszpasterskim nie było przewidziane, powstało niejako oddolnie, jakby Bóg przez Maryję chciał być bliżej niego. Zresztą proszę popatrzeć na Maryję. Skromna, prosta kobieta, z rozłożonymi dłońmi, jakby wszystko, co ma, chciała oddać, a nic nie zatrzymywać dla siebie – mówi o. prof. Andrzej Wodka, redemptorysta z Rzymu, pochodzący z Bielczy. Sama kaplica i całe otoczenie powstały w ciągu kilkudziesięciu lat dzięki ludzkiej pracy. – Sam bym tego wszystkiego nie zrobił, ale było i jest wielu dobrych ludzi, którzy pomagają mi w utrzymywaniu tego miejsca. W tym roku planujemy dokończyć nowe ogrodzenie wokół kaplicy i całego terenu – mówi Julian Latocha, żywo związany z maryjnym zakątkiem na „Górach”. Z okazji miesiąca różańcowego przy figurze Matki Bożej została odprawiona Msza św., a na jej zakończenie o. Andrzej Wodka poświęcił różańce. Nie były zwyczajne. – Poprosiłem Młodzieżową Grupę Apostolską, żeby wykonała nowe różańce na rękę ze starych, zniszczonych, które przynieśli wcześniej parafianie. Dziś, nowe, trafią do najmłodszych parafian – mówi ks. proboszcz Artur Urban. – Daliśmy drugie życie różańcom, które przestały już służyć, bo uległy zniszczeniu. Najpiękniejsze jest to, że trafiły do najmłodszych, że będą razem z nimi towarzyszyć im w dojrzewaniu. Z wielką chęcią podjęliśmy się tego zadania w naszej grupie. 160 różańców robiliśmy przez tydzień – mówi Kinga z grupy apostolskiej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół