• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Śmierć świętej Basi

    Beata Malec-Suwara

    |

    Gość Tarnowski 46/2016

    dodane 10.11.2016 00:00

    Jak zrozumieć Boży plan, kiedy daje życie upragnionemu dziecku, ale też zsyła ogromne cierpienie?

    Film o Basi w reż. Macieja Bodasińskiego i Leszka Dokowicza stał się punktem wyjścia do dyskusji o sensie smutku w miłości podczas jednego ze spotkań Akademii Małżeńskiej w Bochni. Produkcja opowiada historię młodego małżeństwa, które bardzo pragnie mieć dziecko. Udaje się nawet z tą intencją na pielgrzymkę do Rzymu. Niedługo po tym, jak Basia zachodzi w ciążę, dowiaduje się także o swojej chorobie. Diagnoza: nowotwór złośliwy.

    Lekarze doradzają usunięcie dziecka, by zapewnić skuteczność leczenia. Ale oni za długo czekali, żeby teraz zabić. Basia pisze do swojego synka listy. To z nich oraz świadectw jej najbliższych dowiadujemy się, jak niezwykłą była osobą – kobietą świętą. Zmarła w wieku 31 lat, jej syn Mateusz dopiero co skończył dwa lata. Nikt nie wierzył, że Bóg ją zabierze. Przecież właśnie dał życie upragnionemu i wyczekiwanemu przez tyle lat dziecku. Wszyscy poczuli się zawiedzeni. No bo co Bogu zależało, przecież tylu ludzi się za nią modliło, a i ona sama tak Mu ufała. Mógł dla niej uczynić cud. Nikt nie potrafił myśleć, że śmierć Baśki miała sens, choć ona sama mówiła, że miała. Ten sens miały za zadanie odnaleźć małżeństwa, które przyszły 29 października na spotkanie do auli św. Mikołaja w Bochni. Najpierw w rozmowie między sobą, w parach dyskutowali na temat filmu, a potem, kto chciał, mówił już przy wspólnym stole, co sądzi o historii Basi. – Nigdy nie wiemy, co nas czeka w życiu. Każdy z nas prędzej czy później zetknie się ze śmiercią bliskich – mówił ks. Antoni Mulka, prowadząc spotkanie. – Warto, żebyśmy porozmawiali, jak po chrześcijańsku przeżywać umieranie kogoś bliskiego w domu. Ten materiał filmowy pokazuje nie tylko sens śmierci, ale towarzyszenie i bycie obok osoby, która umiera – dodał. Wiele z małżeństw dzieliło się swoimi doświadczeniami zetknięcia ze stratą bliskich – dziecka, rodziców, teściów. – Trudno odnaleźć sens w chwili, kiedy się przeżywa się tragedię – mówili, ale ci, którzy przeżyli taką śmierć, mówili także o łasce i niezwykłym darze. Nawet w stracie dziecka można odnaleźć dobro. – Pierwszy jest żal i rozpacz. Matka po stracie dziecka czuje ogromną pustkę. W pierwszym momencie człowiek mógłby bardzo łatwo w nią popaść i poddać się jej, ale kiedy sobie uświadomimy, że Pan Bóg chce tę pustkę wypełnić sobą, to nagle czujemy przypływ ogromnej miłości – dzieliła się swoim świadectwem jedna z par. – A potem przychodzi świadomość, że rodzina ma swojego człowieka w niebie, taki rodzaj wsparcia z góry, bo jesteśmy przekonani o tym, ze nasze dziecko tam jest.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół