• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Polska to rodzina

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    Ludzie z Zachodu mówią o nas, czyniąc z tego zarzut, że miłość ojczyzny podnieśliśmy do rangi niemal religii. Czy mamy się wstydzić swojego patriotyzmu?

    W Tarnowie 10 maja odbyła się sesja naukowa organizowana co roku przez biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża i starostę tarnowskiego Romana Łucarza. W tym roku pod hasłem „Patriotyzm, dobrze pojęta miłość ojczyzny”. – Jaki powinien być dzisiejszy patriotyzm? Na co powinniśmy dzisiaj zwrócić uwagę w naszej miłości ojczyzny? Jak powinniśmy uzasadniać patriotyzm wobec tych, którzy kwestionują jego sens i potrzebę? – stawia pytania Roman Łucarz. Potrzebę refleksji widzi też ks. dr hab. Janusz Królikowski, dziekan Wydziału Teologicznego Sekcja w Tarnowie UP JP II w Krakowie. – Warto zastanawiać się nad ojczyzną, jej elementami konstytutywnymi oraz nad sposobami osobistego i wspólnotowego odniesienia do tej rzeczywistości, którą stanowią terytorium, wspólny język, kultura, tradycja, pamięć i historia, bo coraz więcej ludzi pojęcie ojczyzny ruguje ze swojego słownika – mówi.

    Ojcowizna

    Wszyscy w tym kręgu kulturowym wyrastamy z tradycji antyczno-biblijnej. – W grece słowo „ojczyzna” znaczy tyle samo, co ojcowizna. W hebrajskim ojczyzna oznacza ziemię pochodzenia. Ojczyzna w tradycji biblijnej i antycznej to właśnie jest ojcowizna, ziemia, na której człowiek otrzymał życie, na której się narodził, na której wzrastał, dojrzewał, i wreszcie ta ziemia, którą później dziedziczy – zwrócił uwagę w pierwszym referacie ks. dr Grzegorz Baran z KUL. Z tego rodzą się prawa i przywileje, ale także obowiązki, zasadniczo takie, jakie ludzie mają w stosunku do ojca i matki, do rodziców. Zdaniem prof. Kazimierza Wiatra, byłego przewodniczącego Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, to jest logiczne. – Praźródłem patriotyzmu jest miłość. Miłość Boga i miłość człowieka. Ta miłość zaczyna się od miłości do ojca i matki oraz miłości rodziców do dzieci. Czyli mamy miłość i szacunek wobec przeszłości, tego, skąd wyrastamy, czyli naszych korzeni, ale miłość rodziców wobec dzieci jest dbałością i troską o szczęście i pomyślność w przyszłości – przekonuje prof. Kazimierz Wiatr.

    Tylko bez polityki

    Pułkownik Zbigniew Radoń, emerytowany wojskowy, jest dziś dowódcą Tarnowskiego Oddziału Jazdy im. 5. Pułku Strzelców Konnych. – Dla żołnierza patriotyzm to sprawa obrony ojczyzny i Polaków. Reszta się nie liczy. Rządy się zmieniają, a wojsko ma jedno zadanie. Nas barwy polityczne nie interesują. Tylko Bóg, honor, ojczyzna. Na sztandarze i w sercu. Każdy ma swoje zadanie do wykonania. Bóg postawił człowieka na jego miejscu i on ma wykonywać swoje zadanie na tyle, na ile go stać – tłumaczy. Kapłan i człowiek munduru (strażackiego i wojskowego, bo jest kapelanem Oddziału Jazdy im. 5. Pułku Strzelców Konnych), ks. dr Marcin Krępa, także przyznaje, że nie można – jak niektórzy by chcieli – patriotyzmu sprowadzać do płacenia podatków i sprzątania psich kup z trawnika. – To jest praworządność i kultura. Patriotyzm to szacunek dla historii, pamięć, honor, umiłowanie i obrona tradycji, kultury, ale także wiary – mówi ks. Krępa. Zatem coś wzniosłego i szlachetnego.

    Dwie skrajności

    Biskup Andrzej Jeż mówi, że spotyka się za granicą z pytaniami o polski patriotyzm. – Zarzuca się nam patriotyzm podniesiony niemal do rangi religii. Wyjaśniamy, tłumaczymy, skąd się to bierze, że spowodowane to było burzliwą, trudną, ale też czasem piękną historią – mówi bp Jeż. Tłumaczył to też Jan Paweł II w 1979 r., mówiąc: „Słowo »ojczyzna« posiada dla nas takie znaczenie pojęciowe i uczuciowe, którego nie znają inne narody Europy i świata. Te zwłaszcza, które nie doświadczyły takich dziejowych strat, krzywd i zagrożeń”. – Dziś zauważamy dwie skrajności w pojmowaniu patriotyzmu. Jedna, mocno ideologicznie nagłaśniana i wpuszczana w struktury społeczne, to w uproszczeniu „multi-kulti”, gdzie atakuje się organizm narodowy, usiłuje się rozproszyć, zatomizować społeczeństwo, odciąć od źródeł, historii, kultury. Jest to mocny trend na Zachodzie, który rodzi zjawiska obronne, instynktowne, i pojawiają się w związku z tym mocne nacjonalizmy. Druga skrajność to postawa szowinistyczno-nacjonalistyczna. Są narody, które rozwijając imperium gospodarcze, starają się zwasalizować inne narody, zdominować je i uzależnić, traktując często z pogardą – mówi bp Andrzej Jeż. Tymczasem chrześcijaństwo jest odpowiedzią na obie skrajności. Mocna tożsamość narodowa pozwala nawiązywać dialog z przedstawicielami innych narodów. Dążenie do dobra jest wspólnym interesem. Nasz rozwój odbywa się w kontekście rozwoju innych – ludzi, narodów, państw, a nie po ich trupach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół