• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Przez te pstrągi

    dodane 24.08.2017 00:00

    Miejsce to tchnie lokalną kulturą, obyczajem i tradycją, ale zarazem należy do świata.

    W tym roku odpustowi na MB Wniebowziętą w parafii Brunary towarzyszył minifestiwal „Muzyczne spotkania z sacrum”. Przed 15 sierpnia w miejscowej cerkwi – wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO – wystąpili artyści operowi, z Teresą Żylis-Garą na czele. Na plebanii zaś odbył się wernisaż prac Stanisława Hübnera, wybitnego polskiego akwarelisty.

    – Sama uroczystość odpustowa jest wspaniale kolorowa, obchodzona z pompą, pełna lokalnej obyczajowości – mówi ks. Józef Bąk, proboszcz parafii Brunary. Sztuka wokalna na najwyższym poziomie i malarstwo są jakby drugim płucem tych obchodów. Także dlatego, że Brunary są rozciągnięte między tym, co sąsiedzkie, nasze, lokalne, a tym, co światowe. – Mamy tu cerkiew UNESCO. Dlatego miejsce to, trochę w sensie przenośnym, należy do świata – mówi ks. Bąk. Owszem, zjeżdża w te okolice cała Polska, choć wszyscy mówią, że Beskid Niski jest zupełnie nieodkryty. – Najważniejsze, że Beskid Niski jest jeszcze dziki, niezadeptany. Kryje w sobie mnóstwo tajemnic, piękna. Jest taki, jaki był kiedyś – z zachwytem mówi o nim Stanisław Hübner. Sam tu się urodził. Mieszka w Gorlicach. Był całe życie fotografem. I akwarelistą. – Jego fotografia dostrzega i utrwala czas, który już kompletnie nie istnieje – uważa Marek Miczulski z Fundacji „Vox Humana”. W zeszłym roku cerkiew w Brunarach odwiedziło 4 tys. turystów. Tendencja jest wzrostowa, ale to cały czas niewiele. – Teren Łemkowszczyzny nie jest zbyt popularny w Polsce. Jest tyle pamiątek, wydarzeń, piękna, że dziw bierze, dlaczego tak mało ten rejon się „eksportuje” – mówi ks. Józef Bąk. Stanisław Hübner nieodmiennie zachwyca się swoją ziemią rodzinną. – Serce oddałem temu regionowi. To wszystko przez pstrągi. Chodziłem je łapać w górskich strumieniach. Wtedy poznałem Łemków. Wydali mi się tacy pierwotni, ale i inni, a wszystko co inne – pociąga. Mowa, kultura. Żyliśmy tu w zgodzie. Tu wszystko było dobrze – wspomina. Dziś ma prawie 90. – Ciągnie mnie na Lackową – bo wysoko. Na Magurę – bo narty. Do Regetowa – bo uroczo. A wiem pan, że przed wojną dolne i górne Brunary liczyły razem 5 tys. ludzi? – pyta pan Stanisław.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół