• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Dom Nadziei

    dodane 02.11.2017 00:00

    Zakupili prawie 30-arową działkę, na której stanie dom. Droga, która tam wiedzie, nazywa się ulicą „Nadziei”.

    Na początku lat 90. XX wieku w Tuchowie powstało Stowarzyszenie Rodziców i Przyjaciół Osób Niepełnosprawnych „Nadzieja”. – Z inicjatywy redemptorystów, bo to oni skłonili nas, by się wzajemnie wspierać, pomagać organizować niezbędne warunki do rozwoju i uczestnictwa w życiu społecznym naszych dzieci – mówi Grażyna Gut, sekretarz stowarzyszenia. Dziś ma ono 49 podopiecznych z powiatu tarnowskiego. Wśród nich są Jadzia i Paweł, dzieci państwa Gutów.

    – Urodziły się jako zdrowe. Zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak, kiedy miały dwa lata i jeszcze nie zaczęły mówić. Badania wykazały uszkodzenie mózgu o nieznanej etiologii – opowiada Marian Gut, ojciec Jadzi i Pawła. Trzeba im pomagać w codziennych czynnościach. Nie poradzą sobie w życiu same. Jadzia ma 40 lat, Paweł trochę mniej. – Oczywiście, że martwimy się, co będzie, gdy nas zabraknie – mówią Gutowie. Od początku działalności Nadziei ważna była idea stworzenia miejsca do zamieszkania i dziennego pobytu dla podopiecznych. – Mamy projekt, pozwolenie na budowę, działkę, na której chcemy posadowić dom, i mamy nadzieję, że budynek powstanie – mówi wiceprezes Maria Tyrka. Na ponad 1700 metrach kwadratowych znalazłyby się pokoje dla 20 stałych mieszkańców domu, gabinety rehabilitacyjne, świetlica, dom dziennego pobytu. – Ośrodek to nasze marzenie i konieczność – przyznaje Maria Tyrka. Jej najmłodsza, 17-letnia córka ma 4-kończynowe porażenie mózgowe. Jest na wózku i nie ma z nią kontaktu. – Czasem muszę coś załatwić, a nie mam jej z kim zostawić. To nie są rzadkie sytuacje – opowiada. Świetlica rozwiązałaby kłopoty wielu takich osób. Mieszkania także są ważne. – Mamy w stowarzyszeniu dzieci, których rodzice już odeszli. Janek Krawczyk ma zespół Downa. Rodzice zmarli, siostra nie mogła się nim zaopiekować, więc wylądował w Domu Pomocy Społecznej – dodaje o. Adam Kośla, redemptorysta, od początku związany z „Nadzieją”. DPS, choć dobry, nie jest najlepszym miejscem dla Janka. „Nadzieja” zaczyna stawiać dom, jakiego w okolicy nie ma, niezbędny dla dzieci będących pod opieką stowarzyszenia. Na razie zbierane są pieniądze, by ruszyć z budową. – Jedną z inicjatyw jest bal charytatywny, który organizujemy 18 listopada w tuchowskiej Agawie. Dochód ze sprzedaży biletów i licytacji przeznaczony będzie na budowę – informują wolontariuszki zajmujące się balem – Anna Kańka i Elżbieta Wiejacka. Stowarzyszenie musi mieć na koncie sporą sumę, by skorzystać z pieniędzy publicznych. – Przez ponad 25 lat działalności stowarzyszenia dzięki naszym niepełnosprawnym dzieciom działo się wiele dobrego. To one bowiem wyzwalają dobro w innych ludziach, którzy chcą im pomagać, opiekować się nimi, wspierać ich rodziców. Dobro rozprzestrzenia się dzięki nim – tłumaczy o. Adam Kośla. Jest nadzieja, że ludzie dobrego serca wesprą także budowę ośrodka, który dzieciom jest po prostu niezbędny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół