• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Szkoła przewodniczek

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 45/2017

    dodane 09.11.2017 00:00

    130 dziewcząt rozpoczęło w Ciężkowicach przygotowanie do pełnienia ważnej funkcji w parafiach.

    Klaudia Święch należy do DSM od I klasy szkoły podstawowej. – Minęło już 10 lat. Tak mnie to wciągnęło, że nie potrafię się wypisać. To jest moje życie i moje miejsce w Kościele – mówi dziewczyna.

    Ania Samborska przypomina sobie, że zaczęła należeć do DSM, kiedy zawiązała się grupa w jej parafii. – Byłam wtedy w VI klasie podstawówki. Zapisałam się, bo chciałam uczestniczyć w życiu parafii, żeby coś się w niej działo. Bardzo zżyłam się z dziewczynami w DSM. Jest cudownie – uśmiecha się. Ania Nosal w DSM jest od czterech lat. – Zachęciła mnie koleżanka. Jest tak fajnie, że siłą musieliby mnie wypisać – mówi. Zgodnie uważają, że DSM jest najpiękniejszą wspólnotą dla dziewcząt. Dlaczego? – Bo mamy wzór do naśladowania, czyli Maryję. To wysoka poprzeczka, ale wymagania przecież trzeba sobie stawiać! DSM to także coś, co wyróżnia naszą diecezję, ponieważ ten sposób działania w Kościele tutaj się narodził. To także idealny pomysł na spędzenie czasu. Spotyka się mnóstwo fajnych dziewczyn, które poznają Matkę Bożą, ale potrafią też świetnie się bawić – opisują dziewczęta. Każde spotkanie rozpoczyna się od modlitwy. Jest praca z Pismem Świętym. – Uczymy się śpiewać, a nawet tańczymy – dodają. Deesemki nie tylko mają swój charyzmat, ale i wyróżniają się strojami. Każda parafia ma swój styl, ale zasadniczo składają się na niego niebieskie spódnice, pelerynki, chusty i opaski. Przewodniczki noszą też specjalny medalion. – Dziewczyna z DSM, a szczególnie przewodniczka, musi być radosna, cierpliwa i pomocna. Może mieć chłopaka. Niektórzy myślą, że jeśli należysz do DSM, to jakbyś była prawie zakonnicą. Wiele z nas w takie szufladki włożono. Boimy się, że starsi odstraszają tym dziewczyny przed wstąpieniem do DSM, a to przecież świetna droga, by rozeznać swoje powołanie. Gdy Pan Bóg będzie chciał, to i tak zaprosi do zakonu albo do małżeństwa – mówią przewodniczki. Ks. Marcin Krępa, dyrektor domu rekolekcyjnego w Ciężkowicach, widział już tysiące deesemek, które formowały się tutaj na przewodniczki. – To grupa bardzo potrzebna i jednocześnie z przyszłością, prężnie rozwijająca się w diecezji. Dziewczyny są bardzo pobożne, chętne do współpracy, pełne ideałów, z dobrymi sercami. Rokują na przyszłość jako prawa ręka księży proboszczów, którym mogą pomagać w formacji dziewcząt. Tak jak to robiła bł. Karolina – podkreśla dyrektor. – A ja nazywam dziewczyny desantem maryjnym z uwagi na niebieskie peleryny – śmieje się ks. Daniel Świątek, który prowadzi weekendowe zjazdy formacyjne. DSM poznał jako wikariusz prowadzący taką grupę w parafii. – Kurs w Ciężkowicach obejmuje cztery spotkania. Pierwsze odbywało się pod hasłem: „Bądź pozdrowiona, córko Boga Ojca”. Kolejne tematy to: „Bądź pozdrowiona, Matko Syna Bożego”, „Bądź pozdrowiona, Oblubienico Ducha Świętego”, „Bądź pozdrowiona w Kościele Trójcy Przenajświętszej”. Zakończenie kursu i wręczenie medalionów przewodniczek odbędzie się podczas diecezjalnej pielgrzymki do Chorzelowa. – Jak się popatrzy na dziewczyny w kaplicy, posłucha, jak śpiewają, modlą się, to człowiek jest bardzo pozytywnie zbudowany. Można na nie liczyć w parafiach! – podkreśla duszpasterz. Z każdego kursu dziewczyny wyjeżdżają do domów z zadaniem domowym. Mają napisać konspekt spotkania w grupie parafialnej. – Muszą potem samodzielnie poprowadzić grupę – dodaje ks. Świątek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół