Nowy numer 42/2018 Archiwum

Staszkówka w kolorze blue

Miejscowość położona 6 kilometrów od Ciężkowic znana jest w Polsce jako miejsce domniemanego pobytu św. Wojciecha. Rząd dusz sprawuje tu jednak Ktoś inny.

Kto? – Od wieków ta sama Matka Boża Staszkowska – mówi parafianka Józefa Bartoszek. A miało być tak, że wieki temu szły przez wieś wozy kupców ciągnące z Węgier do Krakowa. Szlak wiódł obok małego drewnianego kościółka. Przy tej świątyni zwierzęta padły na kolana. Kupcy rozładowali wóz, by im ulżyć. A te dalej na kolanach. Poszli zatem do kościoła. Kiedy wrócili, znów nie udało się poderwać wołów. Wszedł jeden z kupców na wóz, wziął w ręce przedmiot, który tam jeszcze leżał, obraz Matki Bożej zamówiony na południu dla jakiegoś krakowskiego dostojnika, i zszedł z wozu. Woły wstały. Zrozumieli kupcy, że Matka Boża chce tu zostać. Zanieśli wizerunek do kościoła i opowiedzieli historię proboszczowi.

Nowy dom

– Obraz od wieków znajdował się w głównym ołtarzu kościoła – informuje ks. Krzysztof Jarmuła, proboszcz ze Staszkówki. Wizerunek ma wymiary 105 cm na 75 cm. Kompozycja dzieła przypomina typ MB Piekarskiej. Z jakichś powodów ludzie upatrzyli sobie to miejsce i przychodzili tu powierzać Matce Bożej swoje sprawy. – Bp Sołtyk w 1767 roku pisze, że na skroniach Maryi i Dzieciątka są złote korony, a wokół obrazu wiele wotów. Kult był i – trzeba powiedzieć – trwa do dziś – objaśnia ks. Jarmuła. Ale obraz już nie ten sam. Pożar kościoła w czasie I wojny światowej zniszczył wizerunek. Wydarzenie to nie wygasiło miłości miejscowych i pielgrzymów do Matki Bożej. Zbudowali dla Niej nowy dom, a do niego wstawili wierną kopię dawnego obrazu, namalowaną w 1946 roku przez prof. Dutkiewicza. Ludzie postarali się też o kopię dawnych koron, które nałożono znów na skronie Matki i Dziecka.

Łaski i cuda

– Maryja otacza nas wszystkich płaszczem swej opieki. Tu nigdy nie było większych kataklizmów. A ludzie, ci, którzy polecali się opiece Maryi, otrzymywali wiele łask – mówi Teresa Tubek ze Staszkówki. Józefie Bartoszek o dwóch cudownych zrządzeniach Opatrzności opowiadała kiedyś nieżyjąca już Kunegunda Mentel. – Kiedy zachorowała jej 6-letnia córeczka, a lekarze nie dawali jej szans na przeżycie, modliła się do MB Staszkowskiej. Córka przeżyła, a Kunegunda złożyła jako wotum złote serce – opowiada pani Józefa. To serce do dziś wisi dokładnie pod wizerunkiem Maryi, wśród kilku innych wotów i obok jedynej ocalałej z pożaru korony. – Opowiadała mi też o innym cudzie. Dawno ludzie boso chodzili.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy