Nowy numer 49/2020 Archiwum

Życie w kropce

Za mało, by żyć, za dużo, by umrzeć – tak o swoich dochodach sądzi wiele rodzin w diecezji.

Edyta mieszka w Nowym Sączu i pracuje jako kelnerka. – Na rękę co miesiąc mam 1500 zł. Mąż nie ma stałej pracy, tylko zajęcia dorywcze. Mamy troje dzieci w wieku szkolnym, mieszkanie wynajmujemy. Ledwo starcza do pierwszego. Czasem niestety nie. Poza tym pracuję popołudniami i wieczorem, więc dzieci widuję, tylko jak wychodzą do szkoły – mówi z żalem. Chciałaby spędzać z rodziną więcej czasu, poświęcić się bardziej wychowaniu dzieci, ale nie może sobie pozwolić na utratę zatrudnienia. Jest w kropce.

Słuszna zapłata

Na Wydziale Teologicznym Sekcja w Tarnowie 13 maja odbyła się ogólnopolska konferencja „Rodzina między pracą a płacą”. – Dziś wygląda na to, że byt określa świadomość, dominuje „mieć” nad „być”. To smutne, ale to wynik kiepskiej, często niezawinionej sytuacji ekonomicznej polskich rodzin – mówi ks. dr Józef Młyński, socjolog. Najbardziej z powodu emigracji zarobkowej, konieczności podjęcia dodatkowej pracy, zapewnienia bytu materialnego cierpi cała rodzina. Nie wiadomo, jak wyjść z tej matni. Kościół od dawna promuje tezę o słusznej płacy. – Już Leon XIII w „Rerum novarum” pisał, że musi ona mieć charakter płacy robotniczej i rodzinnej. Robotnicza, czyli życiowa, gwarantuje godziwość życia pracownika, ale jeśli pracownik jest ojcem rodziny, słuszna płaca powinna pozwolić mu być ojcem rodziny – przypomina ks. prof. Ireneusz Stolarczyk, specjalista Katolickiej Nauki Społecznej, dziekan tarnowskiego wydziału teologicznego. – Kościół zawsze będzie się upominał o słuszną płacę, która ma wiele uwarunkowań ekonomicznych, ale spełnia konieczny w chrześcijańskiej wizji świata postulat solidaryzmu społecznego – dodaje. Jak zauważa ks. dr hab. Robert Kantor, prawo do sprawiedliwej płacy jest przeciwwagą ekonomii. – Wykluczenie to nośny dziś temat, ale o wykluczeniu przez niegodziwą płacę mówi się mniej. My możemy jedynie odwoływać się do sumienia pracodawców, by starali się respektować zasady – mówi ks. Kantor.

Wyjazd z konieczności

Polska bieda, odziedziczona po komunizmie, pogłębiona przez nietrafioną transformację i utrwalana przez dzisiejsze posunięcia władz, ma przede wszystkim charakter wiejski. – Około 20 proc. mieszkańców wsi żyje poniżej minimum ekonomicznego. Według badań łącznie około 40 proc. wszystkich polskich rodzin żyje w biedzie bądź ubóstwie – konstatuje ks. prof. Władysław Majkowski, socjolog z UKSW. Ks. Młyński przypomina, że dziś mówimy nawet o pokoleniu „tysiąca”. – Bardzo wielu, zwłaszcza młodych ludzi pracuje za minimalną krajową, czyli 1200–1300 zł na rękę. Często zarabiają na śmieciówkach. Jak można planować życie, kiedy brakuje stabilności ekonomicznej? – pyta retorycznie. Nie dziwi się, że młodzi i ludzie w średnim wieku wyjeżdżają. – W normalnym kraju ludzie winni mieć możliwość godnej pracy, skoro tak nie jest, to trzeba zrozumieć migrację, która jednak jest niekorzystnym zjawiskiem, bo wpływa na mniejszą trwałość rodzin. Jeśli zatem trzeba wyjechać, to jednak, z troski o siebie samą, rodzina powinna emigrować w komplecie – przyznaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama