Nowy numer 48/2020 Archiwum

Prezent na urodziny

Z Krystyną Fydą wychodzimy pod krzyż na Wierchowinę. – Stąd widać Sącz, Mystków, Ptaszkową – pokazuje. Jak się spojrzy w górę, to i niebo.

Czesław Kociołek z Podlesia w parafii Cieniawa przywołuje swój sen: śniło mu się, że pali ognisko pod wielkim krzyżem na Wierchowinie. – Trzymałem to dla siebie, ale podzieliłem się ostatecznie z ks. Franciszkiem Olszakiem, gdy przyszedł po kolędzie. „Jeśli Czesław by się tym zajął, to ja chętnie pomogę” – usłyszałem – wspomina. Krzyż na górze trzeba było dopiero postawić. Założyli komitet budowy. Zbierali fundusze i ludzi gotowych pomóc. Krzyż miał stanąć w 2004 r., upamiętniając pielgrzymkę Jana Pawła II do ojczyzny. Gotowy był w kwietniu 2005 roku. Papież już nie żył. – Stał się w tej sytuacji pamiątką pontyfikatu, pamiątką tym bardziej dotykającą duszę, że stawianą właśnie w chwilach, kiedy Jan Paweł II umierał – mówi ks. dr Wacław Barnaś, dzisiejszy proboszcz parafii. Krzyż ze stali ma 12 m wysokości.

– W fundament poszło 12 kubików betonu. Metalowe elementy krzyża były spawane już na miejscu, u góry – opowiada Piotr Poręba, który pomagał w komitecie Czesławowi Kociołkowi. Z Wierchowiny roztacza się piękny widok na kotlinę. – Przychodzi tu dużo ludzi, bo to ładne miejsce – tłumaczy Krystyna Fyda, która od lat opiekuje się krzyżem. Kiedy pod papieskim krzyżem wejrzeć w wewnętrzny pejzaż duszy, to czasem widać wieczność… Razem można więcej Parafia gromadzi się w tym miejscu zwłaszcza na Podwyższenie Krzyża Świętego. Modli się tu również 2 kwietnia. – Jednak wielu ludzi przychodzi indywidualnie. Pomyśleć, posiedzieć – informuje Krystyna. Od drogi Nowy Sącz–Grybów trzeba zjechać w bok 300 metrów. Potem podejść na górę kolejnych 500. – Z inicjatywy mieszkańców Podlesia i udziale całej parafii powstała inicjatywa, by wytyczyć tam Drogę Krzyżową, postawić stacje. Można będzie wyjść na górę z modlitwą na ustach, a tych, którzy pójdą na spacer, może stacje zachęcą po prostu do refleksji – mówi ks. Barnaś. Piotr Poręba mówi, że wszystko wykonali miejscowi ludzie. Stolarz przygotował kapliczki, blacharze okuli j ak trzeba, ludzie dali własną pracę, by osadzić je w betonowych postumentach. – W tym naszym środowisku ludzie są jeszcze jednością, trzymają się razem, współpracujemy ze sobą, razem podejmujemy działania. Jeden da koparkę, drugi przyjdzie popracować fizycznie, inny usłuży talentem, wszyscy złożą ofiarę. Tak to idzie – tłumaczy. Droga Krzyżowa to zatem również świadectwo wysokiej jakości życia wiernych. – Poza tym minęło 10 lat od śmierci papieża, a pamiętamy o tym, co nam mówił, pamiętamy, jak uczył nas żyć, i próbujemy za tym cały czas iść – mówi Krystyna. Znaki wspólnoty Cieniawa, jako wioska, obchodzi w tym roku 650-lecie istnienia. – Droga Krzyżowa jest taką pamiątką tego jubileuszu. Duchowym dziełem natomiast, związanym z tym czasem, jest pięć nowych, rodzinnych róż różańcowych, takich, w których są zarazem i mąż, i żona – mówi ks. Barnaś. W tym rocznicowym czasie parafianie sprawili sobie i nowe pokrycie dachu na świątyni, i kostkę granitową wokół, i drogę na cmentarz, i chodnik na nekropolii. – To dzięki olbrzymiej ofiarności parafian i ich wielkiemu zaangażowaniu. Jest nas w parafii 1200 wiernych, a tak wiele ludzie umieli i chcieli zrobić – mówi ks. Barnaś. W nocy wspaniale iluminowane są zarówno kościół parafialny, jak i leżący znacznie dalej krzyż na Wierchowinie. Spinają obszar parafii i są znakiem wartości drogich ludziom w Cieniawie: wiary i silnej wspólnoty.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama