Nowy numer 48/2020 Archiwum

Życzenie ludu

Historia kościoła i parafii w Muchówce pokazuje, że tu nic nie działo się na pół gwizdka, tylko zawsze na serio, poważnie, gorliwie.

Zaraz obok świątyni mieszka 90-latka Helena Fortuna. – Z budową naszego kościoła było tak, że przed wojną nasze chłopy spóźniły się raz na budowę świątyni w Królówce, do której należeliśmy, i mieli tam jakieś nieprzyjemności. Do tego stopnia, że padł pomysł, byśmy wybudowali swój kościół – opowiada pani Helena. Do Królówki jest 6 km. – Przed moją I Komunią Świętą tośmy z paroma innymi dziećmi stąd w maju chodzili 4 razy w tygodniu, miedzą, łąkami – dodaje. Trudno było uzyskać zgodę na kościół w Muchówce. Numerów we wsi było tylko 127. Pani Helena dobrze pamięta, bo jej tato był podwójcim, takim zastępcą wójta z Królówki. Miejscowi nieraz chodzili do kurii biskupiej prosić o zgodę. Tymczasem prowadzili prace budowlane.

– Chłopy łupały w kamieniołomach w okolicy kamień, zwoziły go na miejsce, kobiety podawały, a murarze powoli robili swoje – mówi. Widząc serce i wolę ludzi, ks. Roman Sitko, ówczesny kanclerz, pomógł wyjednać zgodę biskupa. Tak pokierował jednym z wyjazdów w diecezję hierarchy, że ten przejeżdżał koło gorliwie pracujących ludzi i pobłogosławił dzieło, które prowadzili.

140 obrazów

Świątynia została poświęcona w 1941 roku. Trwała już wojna. Osiem lat później biskup erygował parafię. Kościół, postawiony w przysiółku, bo wsią Muchówka stała się w 1947 roku, okazał się sercem całej okolicy. – Chodzili tu do kościoła ludzie z Łąkty, z granicy Królówki, od Rajbrotu, z Lipnicy Górnej. Cała masa ludzi tu się modliła – opowiada pani Helena. Ks. Paweł Bartula, proboszcz parafii, zauważa, że to był czas, kiedy parafia licząca tysiąc wiernych w kościele miała ich grubo ponad 1,5 tysiąca. – Na życzenie miejscowej ludności kościół oddano w opiekę Najświętszemu Sercu Jezusowemu – zanotował budowniczy świątyni i pierwszy duszpasterz w Muchówce ks. Bronisław Pałys. Wcześniej w ołtarzu umieszczono obraz Serca Jezusowego, który namalował w 1942 roku neoprezbiter po tarnowskim seminarium ks. Adam Stachoń, pochodzący z pobliskiego Rozdziela. – To jest obraz ciekawy, inny niż wiele podobnych, bo Jezus odchyla szatę prawą dłonią, a na lewej pokazuje ślady po gwoździach. Czwarte pokolenie mieszkańców przeżywa swoją wiarę, wpatrując się w ten wizerunek – dodaje ks. Paweł. Tajemnica Boskiego Serca zawsze ludziom była bliska. Minęło trochę czasu od erygowania parafii, a ks. Władysław Łoś przygotował pierwsze misje intronizacyjne Serca Jezusowego. – Poruszenie w parafii było ogromne. Ojciec misjonarz dobrał się do tych najtrudniejszych spraw, wzywał na rozmowy, godził skłóconych, upominał, co mógł, to robił, by ludziom otworzyć oczy – pisał w 1963 roku ks. Łoś. Intronizacja Serca w rodzinach odbyła się w 1976 roku. Do domów trafiło 140 obrazów z Jezusowym Sercem.

Gorliwi o dom Boży

– Dziś pobożność „serdeczna” przejawia się przede wszystkim w licznych praktykach pierwszych piątków miesiąca. W małej parafii odprawiamy dwie Msze św. Prawie tak samo licznie jak na majówki ludzie uczęszczają na nabożeństwa czerwcowe. Mamy także Straż Honorową NSPJ, którą będziemy chcieli odnowić, zaprosić nowe osoby do trwania przy Sercu Jezusa – mówi ks. Bartula. Serca dla wspólnoty ludzie nie żałują, podobnie jak grosza, o czym świadczy odnowiony i pięknie utrzymany kościół parafialny. Gorliwość o dom Boży „pożera” też najmłodszych. Chłopcy z 3 klasy podstawówki uczą się ministrantury. Kacper Brzegowy, Krzysiek Włosiński i Maksymilian Krawczyk na zbiórkę aspirantów przychodzą z półgodzinnym wyprzedzeniem. Piątka pozostałych aspirantów jest na czas. – Na dziś mieliśmy się nauczyć modlitwy przed służeniem i tego, jak ubrać kielich – mówią. Przepytują się nawzajem, poprawiają. Widać, że mają do tego serce.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama