Nowy numer 3/2021 Archiwum

Czas zwolnić

– Pan Bóg nie wie, co to starość. Przecież umarł, gdy miał 33 lata – mówi jedna z uczestniczek ostrowskiego spotkania.

Za niektórymi już nikt nie biegnie. W maratonie życia zostali sami jak palec. Jeszcze wiążą ich ze światem wnuki i potrzeba ratowania swoją rentą lub emeryturą domowych budżetów dzieci. Są jednak kimś więcej niż tylko starymi ludźmi czy mamami i babciami.

Troszeczkę czasu

Maria Szendzioł jest rodowitą ostrowianką. – Mam już 80 lat, ale proszę Boga, żeby dał mi jeszcze troszeczkę czasu, bym mogła się nacieszyć wnuczką, dziś już studentką. Kiedy pracowałam w Rzeszowie, nie miałam tyle czasu co teraz, żeby dać go wówczas mojej córce. Dlatego próbuję jakoś to „odpracować” wobec wnuczki. Męża już pochowałam, ale żyję we wspólnocie parafialnej, zanurzona w modlitwę. Co kilka lat spotykamy się też z kolegami i koleżankami ze szkoły średniej. Przyjaźnie przetrwały do dzisiaj – mówi pani Maria, która oddziela życie od starości. – Życie było ciekawsze, szybsze, człowiek wciąż gdzieś biegł, na coś czekał. W starości już tego nie ma – dodaje.

Trudności mnie nie złamały

Pani Janina Bielańska postanowiła, że będzie się udzielać społecznie. Zapisała się do miejscowego oddziału Akcji Katolickiej, który powstał dwa lata temu. – Niedawno zmarł mój mąż. Długo chorował, opiekowałam się nim 14 lat. A teraz, kiedy go brakuje, napada mnie przygnębienie. Lekiem na nie jest Akcja Katolicka, która mnie nakręca, mobilizuje. Jako osoba starsza mogę służyć swoją radą, doświadczeniem – mówi pani Janina. Życie nauczyło ją pracowitości i niepoddawania się. – Ojciec zmarł, gdy miałam trzy miesiące. Oj, biednie było. Chodziłam na służby, żeby jakoś wspomóc, odciążyć mamę. Trudności mnie nie złamały – podkreśla.

Strażniczka pamięci

Zofia Fic zachowała w pamięci niezwykłe wydarzenia z okresu II wojny, kiedy niedaleko Ostrowa przebiegała linia frontu i wszystkich mieszkańców przesiedlono. – Ale moi rodzice zostali. Niedaleko zaś był kościół. Dziadkowie zabrali z niego wszystkie szaty liturgiczne, które ukryli w piwnicy. Zapomnieli jednak o chorągwiach. Kiedy przyszli Rosjanie, chorągwie podarli na pasy i zrobili sobie z nich onuce. Przyszli w tych onucach do naszego domu. Mama zwróciła uwagę jednemu z nich, że sprofanował święte rzeczy. Chciał mamę zastrzelić. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Przeżyliśmy dzięki opiece Matki Bożej, naszej Królowej. Jej obraz mama powiesiła na froncie domu. Nawet kule się go nie imały – opowiada pani Zofia.

Spotkanie opowieści

Historii seniorek można było wysłuchać podczas spotkania, które zorganizowała Akcja Katolicka. Najpierw w kościele parafialnym została odprawiona Msza św. pod przewodnictwem diecezjalnego asystenta AK ks. dr. Jana Bartoszka. Druga część spotkania odbyła się w remizie OSP. Seniorzy mogli posłuchać kolęd i pastorałek w wykonaniu dzieci, zobaczyli też jasełka przygotowane przez grupę młodzieżową. – To już drugie spotkanie, które przygotowaliśmy wspólnie z OSP w Ostrowie, sponsorami, dziećmi i młodzieżą – mówi Alina Gryboś, prezes oddziału AK. – Zaprosiliśmy około 100 osób, ale wiemy, że niektórych złożyła grypa, w dodatku przyszły silne mrozy. Mimo to sala zapełniła się gośćmi, co nas bardzo cieszy. W samej Akcji mamy seniorów, którzy służą nam swoim doświadczeniem, radą, pomocą – dodaje pani Alina.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama