Nowy numer 50/2018 Archiwum

Biskupi i polityka

– Czasem oceny biskupów w kontekście ludowców są jednostronne i krzywdzące, a sąd ten nie jest taki łatwy – uważa ks. Krzysztof Kamieński.

Rozwój ruchu ludowego rozpoczyna się w Galicji w latach 80. XIX wieku. Jego początki sięgają diecezji przemyskiej, skąd przechodzi na teren diecezji tarnowskiej. – Ruch ludowy nie jest jednolitym zjawiskiem, szybko dzieli się na wiele gałęzi. Biskupi obawiali się przede wszystkim jego najbardziej radykalnych odłamów i mieli ku temu swoje powody – mówi ks. Krzysztof Kamieński, historyk, dyrektor Archiwum Diecezjalnego w Tarnowie.

  ▲ Biskup Ignacy Łobos (1827–1900).
Reprodukcje Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Strach przed ludowcami

Na temat ruchu ludowego wielokrotnie głos zabierał bp Ignacy Łobos, biskup tarnowski w latach 1886–1900. Ludowców stawiał niemal na jednej szali ze schizmą protestancką i nihilistami. Nawet kiedy któryś z odłamów opowiadał się w stu procentach za wiarą katolicką, jak to było w przypadku Związku Stronnictwa Chłopskiego braci Potoczków z Nowego Sącza, on bał się rozdzielenia Kościoła od spraw państwowych, o które postulowano. – Dziś taki strach może być niezrozumiały i oceniany jako płytki, ale wtedy, kiedy Kościół trzymał pieczę niemal nad wszystkim, łącznie do pewnego momentu ze szkolnictwem, wydawało się, że bez jego kurateli wszystko może pójść w złą stronę. Zresztą socjalistów wojujących z Kościołem już wtedy nie brakowało. Biskupi ponadto obawiali się podziałów. Wszystkie ruchy ludowe oddzielały chłopów od panów. Biskup Łobos widział w tym wręcz działanie diabelskich sił, które zniweczą solidarność i jedność narodu, którą Kościół podkreślał, i w niej widział siłę polskiego ludu dążącego do odzyskania niepodległości – tłumaczy ks. Krzysztof Kamieński.

Będę dziękował Panu Bogu przez całą wieczność

Biskup Leon Wałęga, zarządca diecezji tarnowskiej od 1901 roku, zrobił krok dalej. Kiedy w Polskim Stronnictwie Ludowym nastąpił rozłam na PSL-Lewicę i PSL-Piast, w 1913 r. biskup założył swoje ugrupowanie. – Biskup Wałęga nie potępiał ruchu ludowego w ogóle, ale jego skrajne formy już tak. Stworzył więc własny pozytywny program działalności politycznej skierowanej do chłopów. Jego prezesem został ks. Lubelski, zaczęto wydawać gazetę „Lud Katolicki” – mówi historyk. Wzorem dla niego był najprawdopodobniej przykład z diecezji przemyskiej, gdzie bp Pelczar kilka lat wcześniej założył podobne stronnictwo pod kuratelą Kościoła. Zdaje się, że bp. Wałęgę sporo ta działalność kosztowała, bo z powodu ruchu ludowego w 1914 r. chciał ustąpić z urzędu. Powstrzymał go papież, utwierdzając w słuszności jego działań. Dziś widać, że nie wszystkie decyzje biskupa były słuszne, ale przy ich ocenie nie można zapomnieć o ówczesnych uwarunkowaniach i ich kontekstach. Wydaje się, że kapłan doskonale zdawał sobie z tego sprawę. W liście, który miał być przeczytany po jego śmierci, napisał, odnosząc się do sprawy ludowców: „We wszystkich występkach przeciwko ludowcom nie kierowałem się niczyim wpływem ani namową, jak mnie o to posądzano, nie miałem również żadnych celów politycznych, tylko jedynie miałem na oku zbawienie dusz mojej pieczy powierzonych. (...) Sąd o tym, czy dobrze postępowałem, zostawiam Panu Bogu. Jeśli błądziłem, to ufam, że mi przebaczy ze względu na moje czyste intencje. Jeżeli moje obawy były przesadzone i ludowcy w przyszłości okażą się dobrymi katolikami, to będę się cieszył i dziękował Panu Bogu przez całą wieczność”.

  ▲ Biskup Leon Wałęga (1859–1933).
Reprodukcje Beata Malec-Suwara /Foto Gość
Kościół zyskiwał na autorytecie

– Ruch ludowy nie odebrał Kościołowi wiernych. Wręcz przeciwnie, Kościół zyskiwał na swym autorytecie tak, że jego pozycja już w odzyskanej wolnej Polsce była bardzo mocna. Stało się tak dzięki zakrojonej na bardzo szeroką skalę działalności społecznej – uważa historyk ks. K. Kamieński. Choć bp. Łobosa i bp. Wałęgę kojarzy się głównie z polityką i ruchem ludowym, byli oni przede wszystkim duszpasterzami. Biskup Łobos kierował wiele listów do wiernych, pisał też do księży. W pismach tych tłumaczył konieczność odbywania rekolekcji kapłańskich i przypominał o pracy nad sobą. Na sercu leżały mu też misje parafialne, powołał specjalne stowarzyszenie, które wspierało ich finansowanie we wspólnotach. Pod koniec XIX w. na terenie diecezji tarnowskiej powstawały dziesiątki różnych bractw i stowarzyszeń, nie tylko o charakterze modlitewnym, ale i charytatywnym. W przypadku bp. Wałęgi należy podkreślić jego ogromny wkład w duszpasterstwo emigrantów, troskę o dzieło powołań, katechizację, rozwój sieci parafialnej (powołał do życia w sumie 80 parafii), docenił także rolę dziekanów i kongregacji duszpasterskich. – Kościół łączył podzielony między zaborców naród i miał świadomość szkodliwego działania każdego innego podziału. Biskup Wałęga siłę widział w jedności, o którą za wszelką cenę walczył – tłumaczy ks. Kamieński.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy