Dobrze, że dopadła mnie nuda...
Pewnego dnia po szkole, wraz z moją przyjaciółką wybrałyśmy się na spacer. Poszłyśmy na Stary Rynek w naszym mieście oraz nad Wisłokę, gdzie znajduje się Bazylika Św. Mateusza w Mielcu, moim rodzinnym mieście. Pogoda była zmienna, raz pięknie świeciło słońce, raz było pochmurno. Jednak chmury układały się tak pięknie i było na tyle ciepło, że nie przeszkadzało nam to. Miało to swój urok.
Niestety nie miałyśmy na tyle czasu, aby wejść do kościoła. Z mostu nad rzeką wyglądał on też bardzo ładnie. Następnym razem znajdę więcej czasu, aby do niego wstąpić. Zafascynował mnie rynek i jego kolorowe kamienice. Chociaż żyję w tym mieście od urodzenia, rzadko mam czas na odkrywanie jego zakamarków.
Moja koleżanka miała autobus wcześniej ode mnie, przez co miałam dużo czasu na spokojne posiedzenie na przystanku i podziwianie fasad starych kamienic. Lecz nie od razu tym się zajęłam. Początkowo słuchałam muzyki i nie skupiałam się na otoczeniu. Kiedy jednak zaczęłam się nudzić, zaczęłam bardziej rozglądać się dookoła. Zauważyłam, jaki rynek starego miasta jest urokliwy. Bardzo lubię historię i stare kamienice. Każda z nich ma swoją wyjątkową i często niepowtarzalną tajemnicę. Kamienice mojego miasta, nie są tak bogato zdobione, jak te w Krakowie, jednak mają w sobie coś takiego, co przyciąga uwagę.
Podziwiałam te budynki tak długo, że nie zauważyłam, kiedy przyjechał autobus. Wtedy moje myśli umknęły. Postanowiłam, że przyjadę tutaj za jakiś czas. Wcześniej jednak, pożyczę z biblioteki książkę o mieleckim rynku. Muszę poznać historię dawnych Mielczan. Dobrze, że dopadła mnie nuda...
Zagłosuj klikając w poniższy link, pamiętając że jury będzie brało pod uwagę głosy na TAK: