Miłość - chyba każdy powie o sobie, że zna znaczenie tego słowa, ale czy Bóg może o nas powiedzieć to samo?
Postawiłam kolejny krok. „Miłość cierpliwa jest”. Drugi krok. „Łaskawa jest”. Następny. „Miłość nie zazdrości”. I jeszcze jeden. „Nie szuka poklasku”. Krok za krokiem. Nieustannie uderzające fale morskie obmywały piasek uwierający moje stopy. Tak jak Pan Jezus, którego miłość, cierpliwa i łaskawa, obmywa wszystkie grzechy uwierające moją duszę. Miłość, która „nie unosi się gniewem” i „nie pamięta złego”. To miłość, którą nam ludziom tak ciężko jest pojąć, tak ciężko ją naśladować.
„Hymn do miłości” zna niemal każdy, a jednak często pozostaje tylko zbiorem słów zapisanych na pustej kartce. Jak więc ten tekst ma się do rzeczywistości? Niełatwym zadaniem jest obdarzać taką miłością ludzi, których kochamy. A jeszcze cięższym - obdarzać nią ludzi, z którymi nie jest nam po drodze. Patrzę na horyzont, tam, gdzie poryte chmurami niebo spotyka morze. Przez grubą warstwę ciemnych chmur przebijają się nikłe promienie zachodzącego słońca. Tak jak w półmroku kościoła pali się nikłe światełko konfesjonału, symbol nadziei, która może nas uratować. Odchodząc, nie zdajemy sobie często sprawy, że jesteśmy wtedy pozbawieni wszelkiego grzechu. Pan Jezus przez swoją śmierć na krzyżu okazuje nam Swoje Nieskończone Miłosierdzie. Bierze za nas całą winę, całe cierpienie, które powinno nam się należeć. Wszystkie nasze grzechy, szczególnie te największe toną w Jego Miłości, tak jak najcięższe kamienie opadają na dno bezkresnego morza. Idąc brzegiem, w lekko błękitnej wodzie widzę swoje odbicie. Takiej właśnie duszy pragnie Pan Bóg – tak pięknej i czystej, abyśmy mogli zobaczyć w niej swoje odbicie – człowieka pełnego miłości, stworzonego na podobieństwo samego Boga.
Bóg obdarza nas Swoją Miłością i pragnie, abyśmy nieśli tę miłość drugiemu człowiekowi. Nieczęsto zdajemy sobie sprawę, jak prosta jest Miłość Boża, a jedynie my ludzie ją komplikujemy. Nieraz tak ciężko nam ustąpić w kłótni, jeszcze trudniej jest przyznać się do błędu, przeprosić, szukać zgody. Obecnie coraz więcej ludzi próbuje zrzucać winę na innych, nie biorąc odpowiedzialności za swoje czyny. Aby nasza miłość była taka, jak ta opisana przez św. Pawła musimy stanąć w Prawdzie. Może się to wydawać sporym wyzwaniem oraz wiązać się z dużym zakłopotaniem i wstydem, jednak nie należy się lękać Prawdy, bo wielkie jest Miłosierdzie Boże. Sam Pan Jezus mówi w Dzienniczku św. s. Faustyny „Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie grzesznik. Palą Mnie płomienie miłosierdzia, chcę je wylać na dusze ludzkie”. Musimy przede wszystkim zdać sobie sprawę, że miłość to nie tylko przyjemność. To też obowiązek. Obowiązek, który powinniśmy podejmować każdego dnia. Tak jak Pan Jezus nauczając, przeżywał chwile szczęścia, ale ostatecznie pełnię Swojej Miłości okazał na krzyżu – w ciszy i w cierpieniu. Nie protestował, nie narzekał - po prostu kochał. Zatem pozostaje pytanie – czym dla nas jest miłość? Czy to sen? A może marzenie, które tak nieudolnie próbujemy urzeczywistnić?
Zagłosuj klikając w poniższy link, pamiętając że jury będzie brało pod uwagę głosy na TAK: