Postawiłam kolejny krok. „Miłość cierpliwa jest”. Drugi krok. „Łaskawa jest”. Następny. „Miłość nie zazdrości”. I jeszcze jeden. „Nie szuka poklasku”. Krok za krokiem. Nieustannie uderzające fale morskie obmywały piasek uwierający moje stopy. Tak jak Pan Jezus, którego miłość, cierpliwa i łaskawa, obmywa wszystkie grzechy uwierające moją duszę. Miłość, która „nie unosi się gniewem” i „nie pamięta złego”. To miłość, którą nam ludziom tak ciężko jest pojąć, tak ciężko ją naśladować.