Jakie sekrety skrywa owiana mgłą tajemnicy strzelista wieża starego pałacu?
Moja przygoda zaczęła się podczas spaceru po łęgowskim parku. Patrząc na wieżę pałacu, nagle poczułam w sobie nieodpartą chęć poznania skrywanej przez nią tajemnicy. I wtedy stało się – w ciszy przerywanej jedynie przez szum wiatru tańczącego wśród jesiennych liści usłyszałam w sercu delikatny głos wiekowej, strzelistej budowli. Oto, co mi opowiedziała...
Odkąd samotnie tu stoję, tylko jedną osobę zapamiętałam szczególnie – hrabinę Helenę Wiktorię Męcińską z Kurozwęk herbu Poraj. Wprowadziła się do pałacu jako żona hrabiego Jana Zborowskiego ze Zborowa herbu Jastrzębiec. Była piękną, pewną siebie i żywiołową kobietą. Miała niezwykle jasne i pełne dobroci spojrzenie. Zauważyłam błysk radości w jej oczach, gdy ujrzała mnie po raz pierwszy. Był to początek pięknej przyjaźni.
Moja pani, bo tak ją nazywałam, była kobietą niezależną, odważną i uzdolnioną literacko. Pisała pod pseudonimem artystycznym Blanka Halicka, by chronić swoją prywatność. Imię Blanka – znaczy: „przejrzysta”, natomiast nazwisko Halicka – nawiązuje do Rusi Halickiej słynącej z niezależności. Intrygująca gra słów, prawda? Autograf, którym podpisywała się hrabina, był manifestacją jej życiowych ideałów: umiłowania Ojczyzny i wiary, walki o wolność, romantycznej miłości ziemiańskiej, emancypacji kobiet oraz wychowania do wartości. Pani czasami mówiła przez sen o marzeniu, by jej debiutancka powieść: „Kto zwycięży?” wydana we Lwowie w 1901 roku, nie była ostatnią. W Partyniu spod jej pióra wychodziły kolejne powieści historyczne, opowiadania dla młodzieży i nowele. Byłam nie tylko ozdobą pałacu, lecz azylem, miejscem odosobnionym, pełnym ciszy, wprost idealnym do pisania dzieł literatury pięknej. Czułam się potrzebna i dumna, jak twierdza.
Śmiało, podejdź bliżej. Czy widzisz osobne wejście prowadzące do pokoju z dużym oknem ozdobionym balkonikiem? Tak, to sekretny gabinet pani domu. To w nim pisała książki, z dala od zgiełku rozmów i ciekawskich spojrzeń służących, od trójki umiłowanych dzieci... Tylko mężowi zwierzyła się
z naszej tajemnicy, nic więc dziwnego, że często widywałam ich razem wtulonych w siebie, gdy
w mroźne noce obserwowali gwiazdy. Jednak najbardziej łączyła ich miłość do literatury. Przez lata zebrali bogatą kolekcję ponad tysiąca cennych woluminów, przeważnie w języku polskim. Były to głównie pamiętniki znanych osobistości przechowywane w wielkich dębowych szafach. Do dziś fragment ich księgozbioru można podziwiać w Bibliotece Publicznej im. Juliusza Słowackiego w Tarnowie.
Podnieś wzrok wyżej. Dostrzegasz rozsiane dookoła większe i mniejsze okna? Za dnia wpadało tam dużo słońca. Był tam sekretnik hrabiny, gdzie przechowywała swoje największe skarby i pamiątki.
Ostatni raz widziałam ją w czarnej dorożce otulonej białymi różami. Wieko trumny zamknięto
i zabrali moją panią w ostatnią podróż do świata, gdzie żyje już wiecznie. Nie zmarnuj tajemnicy, którą opowiedziałam ci w tej historii. Odważ się kochać, a twoje marzenia staną się rzeczywistością!
Zagłosuj klikając w poniższy link, pamiętając że jury będzie brało pod uwagę głosy na TAK: