Zaufanie przejdź do galerii

Odrzuć codzienność, chłoń nadzieję i spokój oparte na niepodważalnych fundamentach zaufania rozpostartego na krzyżu.

Odkąd pamiętam przerażał mnie świat… ten świat, który był za progiem mojego domu, ale również ten, który krył się za ekranem telefonu. Mój lęk, strach przed jutrem opatrzony był brakiem wiary w jedno słowo - zaufanie.

Bliskość lasu pozwalała mi na częste spacery w samotności. Gdy ból niezrozumienia rozrywał serce albo doświadczana niesprawiedliwość, której pełno na szkolnych korytarzach, biegłam w stronę lasu, tam był mój spokój. Za każdym razem wydeptywana przeze mnie ścieżka odsłaniała coraz to inne oblicze. Była oazą odgradzającą mnie od problemów, była wspomnieniem, była nadzieją, która zawsze na  mnie czekała, była przyszłością. Moje łzy skrywane przed światem chłonęła i tym samym sercu dawała ulgę.

To właśnie takiego dnia, gdy oczy skraplały emocje, przysiadłam na trawie z pytaniem w sercu: Boże jak Ty mnie teraz widzisz…? Mnie jedną w tym całym świecie? Odpowiedź przyszła niezwykle szybko. Obok spostrzegłam mnóstwo mrówek. Uwijały się, znosząc do swojego domu przeróżne skarby. Dmuchnęłam z lekka w ich stronę, poczuły lęk, nie były już spokojne. Czułam swoją władzę i siłę nad nimi. To, co niosły z takim trudem i pietyzmem, mogłam dostarczyć im bez wysiłku. Wzrokiem ogarniałam ich planetę zwaną mrowiskiem. Spadające łzy omijały małe istoty. Przetarłam oczy. Wreszcie zobaczyłam ten świat wyraźnie. Chciałam im pomóc dźwigać ich zdobycze, ale zaczęły mnie atakować, bały się. Ten ich cały świat, dla mnie jak dotąd niedostrzegalny, wyjaśnił mi tak wiele. Mogłam przecież tyle dla nich zrobić, ale one potraktowały mnie jak wroga. Patrzyłam na nie i wyobrażałam sobie, że jestem jedną z nich, a Bóg patrzy teraz tak na mnie jak ja na nie. Nie mogłam nic dla nich zrobić, bo tego nie chciały. Brak im było tego, czego mnie też zabrakło - zaufania. Pomyślałam wtedy: Boże modlę się do Ciebie, wierzę, więc czemu się boję tego świata? Te małe stworzenia uświadomiły mi wielkość i bliskość Boga oraz to co najważniejsze. Kochać Boga to znaczy bezgranicznie mu ufać. Łzy stukały o ziemię mocniej, ale były to już łzy oczyszczenia. Dziękowałam sobie, za to, że nie siedzę teraz przed żadnym ekranem, że nie pochłania mnie wirtualny świat. Przecież mam jedno „tu i teraz’’ i to „teraz’’ muszę wykorzystać jak najowocniej. Radość i nadzieja wlewały się do mego serca, a usta cicho nuciły mój ukochany psalm 23: „Pan jest pasterzem moim, niczego mi nie braknie. Na niwach zielonych pasie mnie, nad wody spokojne prowadzi mnie’’.

Tak często patrzymy w przeróżne ekrany tworzone przez ludzi, mówiące nam, co mamy myśleć i jak się czuć. Od tego, co na nich widzimy, często jesteśmy uzależnieni, a przecież jest to droga donikąd. Tymczasem Bóg przemawia do nas żywym obrazem, pięknem świata wzrokiem braci mniejszych, w moim przypadku kotka. Rozejrzyj się dookoła i zobacz najpiękniejszy obraz świata namalowany Bożą dłonią. Znajdź tylko czas, wyjdź, patrz, chłoń…i zaufaj, a nie będziesz się bał.

Zagłosuj klikając w poniższy link, pamiętając że jury będzie brało pod uwagę głosy na TAK:

Zaufanie

 

« 1 »
TAGI: