Od razu, gdy przekroczyłam próg mojego domu, w oko rzucił mi się piękny zachód słońca. Jego światło rozlewało się po niebie ciepłymi odcieniami pomarańczu i żółci. Oświetlało ulicę, przez którą musiałam zawsze tylko szybko przejść. Zamiast patrzeć tylko pod nogi, podniosłam wzrok. Przestałam przejmować się tym, że słuchawki przestały działać i zaczęłam rozglądać się wokół siebie. Dotarło do mnie, że mijam te miejsca codziennie, ale tak naprawdę ich nie widzę.