Pewnego letniego wieczoru wybrałam się na spacer, chcąc na chwilę oderwać się od codziennego pośpiechu i po prostu rozejrzeć się wokół. Nieopodal kościoła stała stara plebania, przy której się zatrzymałam. Stała spokojnie wśród drzew, jakby od dawna należała do tego miejsca. Patrząc na nią, miałam wrażenie, że jest symbolem początku – czegoś trwałego i uporządkowanego. Pomyślałam wtedy o życiu człowieka. Na początku wszystko wydaje się stabilne. Człowiek powoli kształtuje swoje życie, dzień po dniu, dodając kolejne doświadczenia, marzenia i wspomnienia. Tak jak dom powstaje z cegieł i murów, tak życie powstaje z kolejnych dni i doświadczeń. Wtedy trudno wyobrazić sobie, że coś mogłoby ten porządek naruszyć.