Jak zwykle idę na spacer moją stałą trasą. Jest dzisiaj tak jakoś szaro, chmury wiszą nisko, ale ma to swój klimat. Powietrze jest ostre, czuć jeszcze tę wilgoć w ziemi, a na poboczach gdzieniegdzie leżą resztki brudnego śniegu. Idę tym brukowanym chodnikiem, buty trochę stukają o kostkę, a dookoła cisza – taka prawdziwa, wiejska, przerywana tylko dalekim szczekaniem psa.