Popołudniową porą, wśród ostatnich promieni słońca pragnę odwiedzić cmentarz. Być może po to, by poczuć oddech przemijania, pogodzić się z upływem czasu, pozostawić wśród grobów trud zwyczajnych dni. I zostać uwolnioną od nadmiernego pragnienia trzymania w dłoniach skrawka własnego nieba.