• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Pneumatologia patrystyczna

    ks. Antoni Żurek

    dodane 05.06.2017 08:48

    Prawdę o Duchu Świętym należało przedstawić, bo stanowiła ona jeden z dogmatów wiary katolickiej.

    Św. Paweł we wspomnianym co dopiero Liście do Rzymian napisał, że ten dar, czyli Ducha Świętego otrzymaliśmy od Ojca. Ale do Apostołów Chrystus powiedział „weźmijcie Ducha Świętego” (J 20,22). Z tego wynika, konkluduje św. Augustyn, Duch Święty jest darem zarówno Ojca jak i Syna. Pochodzi zatem w jakiś sposób od nich obydwóch. Jednocześnie inne teksty biblijne mówią, że jest nam dawany dla naszego uświęcenia i w tym sensie otrzymał Go nawet Chrystus w chwili wcielenia. W efekcie Chrystus nie tylko „dał Ducha Świętego jako Bóg, ale także Go otrzymał jako człowiek”[2]. To tylko niektóre konkluzje św. Augustyna wynikające z nazwania Ducha Świętego darem.

    Drugie, preferowane przez św. Augustyna, imię Ducha Świętego to miłość. Wprost nigdzie w Piśmie Świętym Duch Święty nie został tak określony. Są jednak teksty, które uważnie egzegetowane mogą do takiego wniosku prowadzić. Skoro bowiem „Bóg jest miłością” (1 J 4,16) i „miłość Boża” jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego (por. Rz 5,5), to można wnioskować, że Duch Święty jest Miłością. Podobny wniosek wypływa z faktu połączenie niekwestionowanej prawdy, że Duch Święty odpuszcza nam grzechy z tekstem „miłość zakrywa grzechy” (1 P 4,8). Również z pojęcia daru można podobny wniosek wyciągnąć. Przecież, jak utrzymuje św. Augustyn „nie ma doskonalszego daru Boga niż dar miłości […] Dlatego nie z innych racji Duch Święty w sposób właściwy jest nazwany Darem, ale tylko z racji miłości […] Przez Dar należy rozumieć właśnie miłość, która doprowadza do Boga, a bez której żaden inny dar nie doprowadza”[3].  W oparciu o tego typu argumenty i wnioskowania zasadne zdaje się być, zdaniem św. Augustyna, nazywanie Ducha Świętego Miłością.

    «« | « | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół