GN 48/2020 Archiwum

Uratowani w Niedzielę Świętej Rodziny

O sile modlitwy, 15 tysiącach wpisów internetowych i Sycharze z Elżbietą i Piotrem rozmawia ks. Zbigniew Wielgosz.

Ks. Zbigniew Wielgosz: Ile lat jesteście małżeństwem?

Elżbieta: 28 lat.

Kiedy pojawił się poważny problem w waszym małżeństwie?

Piotr: Dziesięć, może dwanaście lat temu…

Elżbieta: Ja bym powiedziała, że kryzys w naszym małżeństwie zaczął się już kilka lat po ślubie. Wydawało mi się, wspominając małżeństwa w mojej rodzinie, że kłótnie, niedomówienia to coś normalnego, że tak małżeństwa żyją, że w narzeczeństwie jest inaczej, a po ślubie inaczej. Nie nazywałam więc swoich problemów kryzysem, choć one o nim mówiły.

Jakie były przyczyny waszych problemów?

Piotr: Przyczyn było wiele, między innymi bliskość mieszkania z teściami, jakoś nie mogliśmy się usamodzielnić zbyt długo. Ja straciłem wcześnie ojca i zostałem niejako odcięty od ojcowskiej pomocy, od kogoś, z kim mógłbym porozmawiać o swoich problemach. Moja praca to ciągła nieobecność w domu, nie pamiętałem nawet, kiedy moje dzieci dorosły. To wywoływało irytację mojej żony…

Elżbieta: W mojej rodzinie kobiety były dominujące, były bardzo silnymi osobowościami. I ja myślałam, że tak ma być. Trudno mi było słuchać, być tolerancyjną dla mężczyzny. On miał się po prostu podporządkować.

« 1 2 3 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama