Niewierność Izraela ma więc różne oblicza, ale wierność Boga się nie zmienia
To stwierdzenie rzeczywiście mogłoby być dobrym podsumowaniem tego szerokiego tematu, jakim jest walka proroków o wiarę w Izraelu. Różne były przejawy tej niewierności. Najgorszym było bałwochwalstwo i formalizm religijny podczas gdy serce daleko jest od Boga. Bóg jednak ciągle pochyla się nad swoim ludem, chce go prowadzić za sobą, bo on sam zawsze jest wierny przymierzu i nigdy go nie złamie. Prorocy w tym dziele nawracania Izraela mieli poczesne miejsce. Dobrym podsumowaniem będą słowa Boga, które kieruje on przez Ozeasza do swojego ludu, a który są właśnie wyznaniem wiernej miłości, ojcowskiej troski jaką Bóg obdarza swój lud: "Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. Im bardziej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie, a składali ofiary Baalom i bożkom palili kadzidła. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go" (Oz 11,1-4).








